Zmiany w budżecie Mysłowic. Prezydent chciał wstrzymać różne wydatki. Nie na wszystko zgodzili się radni. Co z programem in vitro?

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
Mysłowice nie należą do bogatych gmin. Problemy z budżetem są tutaj nie od dziś
Mysłowice nie należą do bogatych gmin. Problemy z budżetem są tutaj nie od dziś Kacper Jurkiewicz
Prezydent Mysłowic informował, że musi dokonać cięć w budżecie w związku z wywozem niebezpiecznych odpadów z Mysłowic. Podczas sesji Rady Miasta mysłowiccy radni zgodzili się przenieść część pieniędzy z wydatków bieżących, ale jak się okazuje - chodziło o łatanie dziur w budżecie w innych sferach. Zagrożony był m.in. program in vitro. Na przeniesienie z niego pieniędzy nie było zgody radnych.

Cięcia w Mysłowicach. Prezydent wstrzymuje inwestycje, bo brakuje pieniędzy

Pod koniec sierpnia prezydent Mysłowic, Dariusz Wójtowicz, ogłosił, że w związku z kosztownym i trudnym zadaniem, jakim jest wywóz odpadów niebezpiecznych z Brzezinki zmuszony jest wstrzymać różne inwestycje miejskie, głównie z wydatków bieżących w budżecie miasta. Wiadomość była trochę zaskakująca. Wiemy, że Mysłowice są gminą, która ma problemy z budżetem. Od dość dawna znamy także koszt wywozu ekologicznej bomby z miasta, a pieniądze na te działania powinny być przecież zabezpieczone w budżecie. Cięcia miały dotyczyć m.in. zadań związanych z Mysłowickim Budżetem Obywatelskim czy programem in vitro. Nie zagrożone mają być większe inwestycje, które obecnie trwają jak budowa Bike and Ride czy remont Parku Zamkowego. Na sierpniowej sesji Rady Miasta część uchwał finansowych przedstawionych przez prezydenta dostała poparcie radnych, a część nie. Wśród tych odrzuconych było m.in. przeniesienie pieniędzy na program in vitro czy remont elewacji I LO. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy radną Martę Górną.

- Warto porównać to co zapowiedział prezydent ze zmianami wynikającymi z przygotowanych przez urząd uchwał budżetowych. Prezydent poinformował mieszkańców, że w związku z ogromnym kosztem wywozu odpadów niebezpiecznych, zmuszony jest wstrzymać lub nie rozpoczynać wybranych inwestycji. Tymczasem żadne z zaproponowanych przez prezydenta zmian finansowych wstrzymujących inwestycje nie przesuwały pieniędzy na wywóz odpadów z Brzezinki. Ani złotówka spośród proponowanych przesunięć nie była przeznaczona na ten cel. Okazuje się, że wstrzymane inwestycje i projekty łatają dziury budżetowe m.in. w edukacji, czy w wywozie odpadów komunalnych – powiedziała Marta Górna, radna z Mysłowic.

Radna podkreśla, że nie rozumie niespójności w tym, co ogłasza prezydent, z tym, co jest przedstawiane w formie uchwał na sesji. Przypomina, że Mysłowice to gmina, która ma potężne problemy finansowe, a radni wiedzą, już prawie od początku roku, że w budżecie może braknąć pieniędzy na różne wydatki. Przez kilka poprzednich lat nie podjęto jednak ważnych decyzji, które pomogą miastu dźwignąć się z finansowej zapaści.

- Mijają już niemal 3 lata od kiedy mam przyjemność pracować w samorządzie jako radna. W tym czasie nie podjęto żadnych działań, które długofalowo mogą zreperować finanse naszego miasta. Tak, prezydent podjął działania, które miały pokazać oszczędności np. zmniejszył sobie pensję. Szanuję jego decyzję, ale musimy mieć świadomość, że w skali miasta, którego deficyt budżetowy wynosi rokrocznie około 20 milionów złotych, obniżenie prezydenckiej pensji nie uratuje sytuacji finansowej. Potrzebne są kompleksowe działania, które pokażą, gdzie możemy długofalowo zaoszczędzić. Nasz budżet nie jest mały, ale wydajemy dużo pieniędzy. Powinniśmy zapytać: czy musimy ich tyle wydawać? Gdzie możemy szukać oszczędności? - mówi Marta Górna. - To nie są łatwe zadania, niejednokrotnie wymagają podejmowania niepopularnych decyzji, a to nigdy nie jest łatwe. To kwestia odpowiedzialności i ciężaru funkcji, którą się pełni i myślę, że każdy, kto rozpoczyna pracę dla samorządu, szczególnie na stanowisku prezydenta miasta, musi mieć świadomość tego, że wiążą się z tym nie tylko miłe momenty, jak przecinanie wstęgi i otwieranie nowych obiektów. Mysłowice borykają się z wieloma problemami. Trzeba więc podejmować trudne decyzje. Jestem przekonana, że mieszkańcy je zrozumieją, ale trzeba im przedstawić realny plan naprawczy. Po trudniejszych latach przyjdą lepsze - nie chodzi przecież, by zrezygnować z wszystkiego na zawsze, a żeby złapać przysłowiowy grunt pod nogami i móc wyprowadzać miasto z dołka finansowego – podkreśla.

Program in vitro w Mysłowicach był zagrożony. Nadal nie wiadomo, kiedy ruszy

Według komunikatu Wójtowicza zagrożony nie realizacją w tym roku był program leczenia niepłodności in vitro. Potrzeby mieszkańców są duże, a dla wielu to ostatnia forma pomocy. Wyczekują więc na start programu.

- Odkąd zaczęłam interesować się tematem programu zdrowotnego w zakresie leczenia niepłodności w Mysłowicach i publicznie o tym mówić, wciąż dostaję informacje od mieszkańców, że bardzo na niego czekają. Pytają mnie, kiedy program wystartuje czy jakie są kryteria kwalifikacji. Dzisiaj czują się potwornie zawiedzeni. Zabezpieczyliśmy pieniądze w budżecie, informowaliśmy, że program ruszy, więc ludzie czekają na pomoc. Nie możemy im trzy miesiące później powiedzieć, że jednak im nie pomożemy, bo mamy inne wydatki! To jest po prostu niepoważne. Powtórzę raz jeszcze – uchwalając program znaliśmy założenia budżetowe, zabezpieczyliśmy na niego finanse oraz znaliśmy koszty i montaż finansowy wywozu niebezpiecznych odpadów. Ponadto - jak już wspominałam – rezygnacja z tegorocznej edycji programu in vitro przesuwała środki na łatanie dziur w budżecie a nie na likwidację nielegalnego wysypiska - zauważa radna.

W Mysłowicach z niepłodnością ma problemy około 2900 par, a niecałe 60 każdego roku będzie wymagało leczenia metodą in vitro. To dane statystyczne. Marta Górna podkreśla, że czas jest jednym z najważniejszych czynników powodzenia leczenia.

- Są pary, dla których te kilka miesięcy opóźnienia spowodują, że szanse na powodzenie zabiegu spadną z wysokich na bardzo niskie – mówi radna.

Mysłowiccy radni na szczęście nie zgodzili się przesunąć pieniędzy z programu in vitro. Oznacza to, że prezydent może ogłosić konkurs na realizatora. Zbliża się koniec roku, a Dariusz Wójtowicz nadal tego nie zrobił.

- Jeśli podczas kolejnej sesji prezydent będzie próbował pieniądze z tego programu przeznaczyć na inny cel, to będę domagała się, żeby konkurs na realizatora rozpisać teraz tak, aby program mógł ruszyć 1 stycznia. Taką możliwość daje nam wpisanie zadania do Wieloletniej Prognozy Finansowej. To będzie ostatnia deska ratunku dla osób cierpiących na niepłodność – mówi Marta Górna.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie