Śląskie: Ciekawe zwyczaje wielkanocne. Wiedzieliście o nich? Palenie żuru, śmigus-dyngus i murzin na stole

Olga Krzyżyk
Olga Krzyżyk

Wideo

WIELKANOC 2021. Ciekawe zwyczaje świąteczne w naszym województwie. Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijańskie - upamiętnia zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Do dziś przetrwało wiele zwyczajów, które są tradycją w wielu domach - jak święcenie pokarmów w koszyczkach czy lanie wodą w śmigus-dyngus. Nie wszystkie dawne zwyczaje zachowały się do dziś. Poznajmy te zwyczaje, które praktykowali nasi prapradziadkowie. Jak wyglądały Święta Wielkanocne pod koniec XIX czy na początku XX wieku? O tym opowiedział nam Przemysław Badura, adiunkt w dziale nauki Muzeum "Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie", czyli chorzowskim skansenie.

Dawne zwyczaje wielkanocne w śląskich domostwach

Świąteczne potrawy, tradycyjny zajączek, święcenie potraw w Wielką Sobotę - starannie włożonych do przyozdobionego koszyczka - i polewanie wodą w Lany Poniedziałek. Te zwyczaje znamy i dzisiaj. Nasi przodkowie to głównie rolnicy. Większość naszych prapradziadków mieszkała na wsi. Czas Wielkiego Postu był trudnym okresem wynikającym często z tego, że ludzie mieli do dyspozycji tylko swoje zapasy.

Przednówek, czyli okres przed nowym - luty, marzec kwiecień - był czasem, gdy te zapasy zaczynały się powoli kurczyć. W biedniejszych domach rodziny jadły jeden posiłek dziennie. W ciągu dnia często spano, by jakoś przetrwać głód. Gotowano też zupy z takich roślin, których na co dzień się nie jadało, jak na przykład zupa z pokrzyw. Czas wielkanocny był okresem, gdy miały nastać lepsze czasy, nowe plony i zbiory. To także początek wiosny, która nie tylko dziś jest kojarzona ze zjawiskiem wiosennego zakochania. Chłopcy latali wtedy za dziewczynami, a one szukała kandydatów na męża.

ZOBACZCIE ARCHILWANE ZDJĘCIA

Oczywiście Obchody Wielkiego Tygodnia zaczynają się w Niedzielę Palmową. O przygotowaniu pięknych palm wielkanocnych i ich świeceniu nie trzeba dużo mówić. Ten zwyczaj przetrwał do dziś. Ale mało kto dziś pamięta o innym zwyczaju tego dnia. W Niedziele Palmową tradycyjnie po święceniu palm, gospodyni po przyjściu do domu odrywała po jednym baziu z palmy i dawała domownikom taką bazię do połknięcia. Wierzono, że bazia uchroni nas przed chorobami gardła. Ten zwyczaj jest już dziś w większości zapomniany.

Wielka Środa i Wielki Piątek. Palenie żuru i wyganiane zła ze wsi

Przez zimę w domostwach zbierano żur. To wszystkie te stare przedmioty w zagrodzie, jak połamane przez zimę krzesło czy stara miotła. Wszystko to gromadziło się na polu, dorzucało się gałązki i rozpalało wielkie ognisko. Młodzi chłopcy wyciągali z tego ogniska pojedyncze gałązki czy kij od miotły i musieli obiec swoje pole dookoła. Jeżeli to się udało, to zwiastowało to dobre zbiory w całym przyszłym roku. Dziś ten zwyczaj też już jest zapomniany.

- W Wielką Środę palono również kukłę Judasza. Przypomnijmy, że w ewangelii wspomniany jest moment zdrady Judasza. To w ten dzień Judasz zdecydował się zdradzić Jezusa, za co otrzymał 30 srebrników. Na pamiątkę tego wydarzenia palono kukłę Judasza - słomianego chochoła. Ten zwyczaj nie jest charakterystyczny tylko dla Polski. Zwyczaj rozprawienia się z Judaszem powtarza się w różnych kulturach świata. W Meksyku kukłę Judasza się wiesza, w Grecji strzela się do niej - opowiada Przemysław Badura, adiunkt w dziale nauki Muzeum "Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie", czyli chorzowskim skansenie.

- Z kolei, w Wielki Czwartek ministranci chodzili po wsi i za pomocą drewnianych klekotek i kołatek wyganiali całe zło ze wsi. Musieli strasznie hałasować, by wygonić złe duchy. Oczywiście chłopcy chodzili najczęściej tam, gdzie są najładniejsze dziewczyny na wydaniu. Przy okazji liczyli, że coś dostaną - jakieś ciastko czy inną słodycz - mówi Przemysław Badura.

Wielki Piątek był dniem cudów. Wierzono, że w ten dzień wszystko może się zdarzyć - woda mogła zamienić się w wino, a spod ziemi mogły wyjść skarby. Co ważne, wierzono, że woda o świcie ma lecznice właściwości. Ludzie chodzili wtedy się kąpać do przykładowo pobliskiej rzeki czy strumyka. Najlepiej było okąpąć się o wschodzie Słońca i nie wycierać wody, tylko pozwolić, by ciało samo wyschło. Miało to zagwarantować zdrowie.

Taka kąpiel wcale nie była taka oczywiste. W tym czasie ludzie zwykle brali wodę ze studni i myli twarz, ręce i inne ważne części ciała. Ostatnia kąpiel od stóp po głowę była zazwyczaj w październiku lub listopadzie, gdy jeszcze nie było tak zimno. Kąpiel w Wielki Piątek była pierwszą tak dużą kąpieli po zimie.

Śmigus-dyngus, zabawa pisankami i murzin

Zwyczaje Wielkiej Soboty przetrwały do dziś. To dzień, gdy przygotowujemy pisanki i idziemy święcić jajka. Oczywiście dawniej i dziś trzeba starannie przygotować koszyczek - święconkę. Pięknie go ozdobić i włożyć do niego jajka, kiełbasę, chrzan, sól, pieprz czy baranka (dawniej z masła) czy kawałek babki drożdżowej. Potrawy te, tak jak i dziś, spożywano następnego dnia w trakcie śniadania wielkanocnego.

- Wielką Niedzielę rozpoczynała Rezurekcja z kościele. Oczywiście w czasie świąt każdy zakładał najlepsze stroje. Panny stroiły się, by przypodobać się swoim adoratorom. Bywała, że w drodze z Rezurekcji gospodarze ścigali się, kto pierwszy dotrze do domu. Zwycięstwa miał mieć zapewnioną pomyślność w czasie przyszłych zbiorów. Później był czas na śniadanie wielkanocne, które zwykle było bardzo uroczyste. W międzyczasie tata lub dziadek wymykał się z domu, by za drzewem lub chlewikiem schować zajączka, czyli drobne prezenty dla dzieci. Na stołach oprócz potraw ze święconki kobiety podawały murziny. To potrawa cieszyńska - ciasto, w środku którego jest pieczona kiełbasa. Oczywiście była to potrwa na słono - opowiada Przemysław Badura z chorzowskiego skansenu.

Oczywiście nie mogło zabraknąć także gier i zabaw z jajkami. Jajko przykładowo kładziono na desce, którą się podnosiło i tak manewrowano nią, by jajko spadło nienaruszone do koszyczka, a nie zleciało gdzieś z boku. Inna zabawa polegała na tym, zże dwie osoby stukały się jajkiem. Przegrała ta osoba, której jajko pękło.

Lany Poniedziałek był dniem, na który czekały panny na wydaniu. Śmigus-dyngus nie ma dwuczłonowej nazwy przez przypadek. Śmigus wywodzi się z tego, że kiedyś chłopcy bili dziewczyny, które im się podobały, wąskimi gałązkami wierzbowymi. Później ten zwyczaj zamieniono na polewanie panien wodą.

- Polanie wodą tego dnia oznaczało okazanie sympatii. Dla nasz praprababć kwestia zamążpójścia była często najważniejsza w życiu. Dlatego ciszyły się, gdy zostały polane wodą przez wielu chłopców. Drugi człon nazwy - dyngus - wywodzi się z tego,że taka panna, która została oblana wodą, musiała się wykupić u danego chłopaka. Najczęściej wykupywano się za pomocą jajek, które dziewczyna wręczała chłopakowi. Kolor jajka miał bardzo duże znaczenie. Każdy chłopak chciał dostać czerwoną pisankę. Oznaczało to, że panna odwzajemnia jego uczucia - mówi Przemysław Badura.

Kolor pisanki miał znaczenie. Co oznaczał?

  • Czerwona pisanka - też mi się podobasz, sympatia jest odwzajemniona.
  • Żółte jajko- jajka o tym kolorze dziewczyny dawały tym adoratorowi, który im się nie podobał. Często były to nieugotowane jajka, które dziewczyny wkładały do kieszeni chłopców i jeszcze je roztrzaskiwały. To był jasny sygnał dla chłopaków, że ich zaloty nie są mile widziane.
  • Fioletowe jajka - takie jajko dostawali amanci, którzy podrywali wiele dziewczyn ze wsi. To był sygnał, że panny wiedzą, że Ci chłopcy "skaczą z kwiatka na kwiatek".
  • Niebieskie jajka - takie jajka dziewczyny dawały z życzeniami siły.
  • Czarne jajka - dawano osobom, które bardzo szanowano np. nauczycielowi, gospodarzowi wsi czy dziadkowi.
  • Brązowe jajka - takie jajka wręczali sobie wzajemnie narzeczeni.
  • Zielone jajka - wręczano, by przyszłe plony były pomyślne.

To tylko kilka przykładów wielkanocnych zwyczajów, które obchodzono na Śląsku, ale nie tylko. Niektóre z nich przetrwały do dziś, ale też o wielu już zapomniano. Warto jednak o nich sobie przypomnieć i pomyśleć, jak nasi przodkowie obchodzili Wielkanoc.

Materiał oryginalny: Śląskie: Ciekawe zwyczaje wielkanocne. Wiedzieliście o nich? Palenie żuru, śmigus-dyngus i murzin na stole - Gliwice Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie