W przeciągu stu lat dość mocno zmieniły się zwyczaje związane z okresem świąt wielkanocnych.

Rodzinne spotkania, na stołach własne wyroby i pielęgnowanie śląskich zwyczajów . Tak kiedyś obchodzono święta wielkanocne. Tego dziś praktycznie już nie ma. Zwyczaje bardzo mocno się zmieniły.

Wielki Piątek

Dawniej, jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, na terenach wiejskich był zwyczaj, że w Wielki Piątek, skoro świt, całe rodziny udawały się nad strumień, aby obmyć ręce, nogi oraz twarz. Dlaczego? - Wierzono, że woda zapewni zdrowie i długowieczność. W przypadku dziewcząt mówiono im, że dzięki niej będą zawsze piękne i młode - opowiada Małgorzata Kłych, etnograf w Muzeum Górnośląskim. - Jeżeli ktoś z rodziny był schorowany, przynoszono także wodę do domu, by ta osoba mogła się obmyć - dodaje.

Najtrudniej było zachęcić do tego zwyczaju dzieci, co wynikało z bardzo wczesnej pory budzenia. Ale i na to był sposób. Dzieci trzeba było „przekupić”. Chowano w krzakach przy rzece jajka i za każde znalezione otrzymywały słodycze. Tego zwyczaju dziś już się nie praktykuje.

Wielka Sobota

- Zwyczaj święcenia pokarmów na Śląsku pojawił się dopiero po II wojnie światowej. Wcześniej nie było to tutaj praktykowane - podkreśla Kłych.

Dlaczego tak było? Ponieważ po roku 1945 Śląsk w sporej mierze składał się z ludności napływowej i zwyczaje nie były jednoznaczne. Z czasem, kiedy ten zwyczaj się przyjął, w koszach ze święconką znajdowały się tylko i wyłącznie produkty, które pochodziły z własnych gospodarstw i zostały wytworzone ciężką pracą. - Dziś tak nie jest. Do tego często dodawane są przez dzieci czekoladowe jajka czy zajączki, a baranek jest najczęściej cukrowy. Podobnie jest z pisankami, które nie są ręcznie ozdabiane, tak jak kiedyś - wyjaśnia Kłych.

Pisanki w Wielką Sobotę zdobiły dziewczęta. Ozdobione jaja szykowały w podarunku dla młodych mężczyzn. Ale otrzymywali je dopiero w lany poniedziałek.

Wielkanoc

Niedzielę Wielkanocną zawsze rozpoczynano od pójścia całą rodziną do kościoła. Dopiero potem wszyscy razem zasiadali do wielkanocnego śniadania. Ówczesne stoły uginały się pod jedzeniem.

- Śniadania były bardzo obfite, ale należy pamiętać, że Wielkanoc poprzedza post, który wtedy był bardzo rygorystycznie przestrzegany. Nie jedzono mięsa ani tłustych potraw i nie pito alkoholu. Wielkanocne śniadanie było więc pierwszym, pełnowartościowym posiłkiem - opowiada Kłych.

Zwyczajem, podobnym zresztą do tego praktykowanego w w Wigilię Bożego Narodzenia, było dzielenie się, ale nie opłatkiem, tylko jajkiem. Natomiast wszystkie produkty wędliniarskie : szynki i kiełbasy - pochodziły z własnego gospodarstwa.

- Na stole znajdowały się też różne wypieki. Najważniejsze jednak było to, że śniadanie wielkanocne trwało naprawdę długo. Ten dzień celebrowało się w gronie rodzinnym. Dopiero w lany poniedziałek chodziło się odwiedzać dalszą rodzinę - wyjaśnia etnograf z bytomskiego muzeum.

Dziś, jak podkreśla Małgorzata Kłych, właściwie już tak nie jest. - Rodziny najczęściej wyjeżdżają do wypoczynkowych ośrodków już w Wielki Piątek i wracają dopiero po lanym poniedziałku. Potrawy rzadko są przygotowywane wspólnie, a wszystko jest właściwie kupowane - mówi.

Historia

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!