Wybierz region

Wybierz miasto

    Wszystko co chcielibyście wiedzieć o subkulturach, a o co boicie się zapytać

    Autor: (bop)

    2006-03-20, Aktualizacja: 2006-03-20 08:56 źródło: Dziennik Zachodni

    Kto za młodu nie był anarchistą, ten na starość pozostanie świnią - mówi obiegowy slogan. Trudno w to uwierzyć, ale niegdysiejsi bikiniarze, bitnicy i hipisi z reguły doczekali się już wnuków, a punki czy rastamani z ...

    Kto za młodu nie był anarchistą, ten na starość pozostanie świnią - mówi obiegowy slogan.

    Trudno w to uwierzyć, ale niegdysiejsi bikiniarze, bitnicy i hipisi z reguły doczekali się już wnuków, a punki czy rastamani z początku lat 80. ubiegłego stulecia mają dorastające dzieci. Ogromna większość z nich obcięła już dawno długie włosy, pozbyła się dredów, zapomniała o noszonych kiedyś irokezach. Wielu z nich obecnie zapamiętale wręcz tępi u swoich potomków takie objawy ekstrawagancji, jakie im były dane. Przyszło im, bogatszym o życiowe doświadczenia i z pobłażaniem, a czasem zakłopotaniem, wspominającym młodzieńcze lata, zmierzyć się z buntem pokolenia, które w podobny do nich sposób kontestuje obecną rzeczywistość.

    Prawo młodości


    Młodzi, tak jak oni przed 20 czy 30 laty, chcą wpływać na świat po swojemu. Bo jedno nie zmieni się nigdy - brak pokory przynależny ludziom wchodzącym dopiero w dorosły wiek i wierzącym, że są w stanie naprawić to, czego nie potrafili ich rodzice. I chociaż odmienne są cele, wrogowie i sposoby działania - bo sprzeciw wobec wojny w Wietnamie zastąpiła niezgoda na globalizację, a zafascynowanie Jamesem Deanem albo Jimem Morrisonem wyparła miłość do Kurta Cobaina albo 2Paca Shakura - to jest to tylko kwestia zamiany jednych haseł na inne, uwspółcześnione.

    Niezmienna pozostaje za to młodzieńcza odmowa na współuczestnictwo w świecie ułożonym przez dorosłych. Trwa ona tak długo, dopóki zadeklarowanemu buntownikowi nie przyjdzie zarobić na rodzinę i wychowywać własne dzieci. Rzeczywistość weryfikuje wówczas jego przywiązanie do idei, które uznawał za swoje.

    Dodatek do społeczeństwa

    Młodzi ludzie wśród podobnych sobie szukają akceptacji, sposobu na wyrażenie swego buntu, na wykrzyczenie sprzeciwu. Daje im tę możliwość rówieśnicza grupa. Subkultury nigdy jednak nie stanowiły ruchów masowych w tym rozumieniu, że należeli do nich wszyscy nastolatkowie. Wręcz przeciwnie - zawsze tworzyły w społeczeństwie alternatywną do niego mniejszość. Gdyby było inaczej, już dawno żylibyśmy w świecie ułożonym przez bitników, punków albo rastamanów. Tymczasem nawet w czasach największych sukcesów Betlesów na pierwsze miejsca list przebojów trafiały również utwory Paula Anki albo Cliffa Richardsa, a hipisi pod koniec lat 60. byli jedynie niezwykle barwnym dodatkiem do Ameryki zdominowanej przez zwolenników kontynuowania wojny w Wietnamie.

    Również dzisiejsi antyglobaliści, od których świat odgradza się podczas spotkań przedstawicieli najbogatszych państw kordonami policji, też skupiają tylko jednostki widoczne dopiero w grupie w czasie demonstracji.

    Clinton i Ginsberg

    Uczestnicy studenckiej rewolty w 1968 roku czy ekolodzy lat 80. nawet, kiedy trafili do rządów we Francji i Niemczech, wcale nie realizowali w nich swych młodzieńczych celów, ale stawali się elementami politycznej gry. I co z tego, że prezydent USA Bill Clinton zyskał sympatię wyborców grą na saksofonie, kiedy, gdy wypomniano mu palenie w młodości marihuany, to owszem, przyznał, że tak było, ale zapewniał, że się nie zaciągał... Nie wypierał się tego nigdy, a wręcz był z tego dumny, na przykład słynny amerykański poeta Allen Ginsberg, jednak on nie dość, że nigdy nie trafił do polityki, to do końca swych dni gardził życiem przebiegającym w ułożonym rytmie. Dzięki temu na zawsze pozostanie jednym z symboli kontestacji, której mimo upływających lat można dochować wierności, ale jednocześnie dowodem, że stać na to tylko niewielu. (bop)

    "Bunt" w szkolnej bibliotece



    Historii młodzieżowych ruchów od 1945 do 2005 roku poświęcona jest książka "Subkultury młodzieżowe. Bunt nie przemija" naszego redakcyjnego kolegi Bogdana Prejsa. Opublikowana przez katowickie wydawnictwo "Kos" stanowi swoisty "leksykon niepokornych". Jego główną część stanowi słownik prezentujący kilkadziesiąt subkultur obecnych przez te lata w Polsce bądź mających na nie bezpośredni wpływ. Prejs opisuje ich główne cechy, hasła, image ich uczestników, prezentuje sylwetki słynnych buntowników. Wzbogaca to wszystko rozdziałami poświęconymi muzyce mającej wpływ na poszczególne pokolenia, wywiadami z gwiazdami polskiej sceny (m.. in. TSA, T. Love, Dezerter, Janerka, Pogodno, Paktofonika) oraz szerokim omówieniem historycznego tła poszczególnych ruchów. Wszystko podane jest w atrakcyjny dla młodego czytelnika sposób oraz napisane zrozumiałym dla niego językiem. Ta pozycja powinna trafić do wszystkich szkolnych bibliotek.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.