Wybierz region

Wybierz miasto

    Wodzisław świętuje

    Autor: Adrian Karpeta

    2006-02-27, Aktualizacja: 2006-02-27 08:21 źródło: Dziennik Zachodni

    Kiedy Tomasz Sikora stał na podium, jego malutki synek Bartosz podbiegł do telewizora i pogłaskał go. - Najważniejsze, że Tomek wreszcie wróci do domu. Już nie możemy się doczekać - mówi Danuta Sikora, żona biathlonisty.

    Kiedy Tomasz Sikora stał na podium, jego malutki synek Bartosz podbiegł do telewizora i pogłaskał go. - Najważniejsze, że Tomek wreszcie wróci do domu. Już nie możemy się doczekać - mówi Danuta Sikora, żona biathlonisty.

    Radlin to jedna z dzielnic Wodzisławia Śląskiego. Od soboty wszyscy żyją tutaj wspaniałym występem Tomka Sikory na olimpiadzie w Turynie. - Tomek to nasz synek. Pamiętamy, gdy był jeszcze małym chłopcem. A teraz? Taki sukces! - mówią mieszkańcy miasta.

    Tomasz Sikora razem z żoną i dziećmi mieszka w nowym, przytulnym domku. Wybudowali się obok rodziców Tomka. Od soboty drzwi w obu domach Sikorów nie zamykają się.

    Gdy Tomek zdobył srebro, jego tata Wacław Sikora otworzył szampana. Później rodzice zaczęli przyjmować gości. - Telefon był aż czerwony, a drzwi to się nie zamykały - śmieje się Irena Sikora, mama Tomka. Do domu Sikorów przyjechały ekipy telewizyjne z całej Polski. Przychodzili członkowie rodziny, sąsiedzi, koledzy, przyjaciele oraz kibice (na zdjęciu) . Fani Tomka założyli biało-czerwone szaliki. I dzielili się ułożoną naprędce rymowanką: "Kiedy Małysz odpoczywa, Sikora medale zdobywa".

    - Wierzyłam, że w końcu będzie medal. Tomek na pewno bardzo mocno chciał go zdobyć. Całe ostatnie cztery lata były podporządkowane tej olimpiadzie. Na igrzyskach wszystko miało wyjść. Tomek miał być w najlepszej formie strzeleckiej i biegowej. Pierwsze starty trochę nie wychodziły, strzelecko było gorzej. Ale w końcu doczekaliśmy się! Wszystko się zgrało. I bieg, i strzelanie, i szczęście, i dyspozycja Tomka - mówiła pani Danuta.





    Radlin dzielnica Wodzisławia Śląskiego od soboty jest równie sławny jak Małyszowa Wisła. To w Radlinie mieszka srebrny biathlonista Igrzysk Olimpijskich w Turynie Tomasz Sikora!

    Tomek wyjechał z domu zaraz po Nowym Roku. - Ale rozmawialiśmy telefonicznie każdego dnia. W piątek życzyłam mu szczęścia. I tego, żebyśmy cieszyli się następnego dnia - wspomina Danuta Sikora.

    Oczywiście, oglądała sobotni występ męża. Później na przemian płakała i skakała z radości. Cieszyła się też ośmioletnia córka Tomka, Natalia. Niespełna dwuletni syn Bartosz nie bardzo wiedział, co się dzieje. Ale gdy zobaczył tatę w telewizji, to podbiegł do odbiornika, żeby pogłaskać tatusia.

    - Kiedy Tomek startował na pucharze w Anterselva, Bartosz też oglądał jego występ. I biegł całować tatę. Później całował Bjoerndalena, kolejnego zawodnika. Bo też był w czerwonym stroju! - mówi Irena Sikora, mama Tomka.

    Danuta Sikora przyznaje, że dzieci bardzo tęsknią za tatą. Mają go w domu tak rzadko. - Teraz na pewno nasze plany zmienią się. Chciałabym, żebyśmy trochę razem pobyli, porozmawiali... Co będzie później? Odłożyliśmy snucie wszystkich planów na koniec sezonu - mówi Danuta Sikora.



    Przez kilka godzin czekała na telefon Tomka. W końcu doczekała się. - Pytał, czy widziałam, jak był wzruszony - mówiła pani Danuta.

    Wacław Sikora, ojciec Tomka, jest emerytowanym górnikiem. Kiedy synowi nie za bardzo szło, pojechał na zawody pucharu świata do włoskiego Anterselva. Żeby go podtrzymać na duchu.



    Po słabych występach Tomka w trzech pierwszych biegach nie liczyliśmy na medal. Ale mieliśmy wielką nadzieję. Bo wiedzieliśmy, że Tomkowi bardzo, bardzo zależy i że będzie robił wszystko, co w jego mocy. Ale różnie mogło być. Wystarczyło jedno, dwa pudła więcej - mówi Irena Sikora, mama Tomka. Dodaje, że nigdy nie spodziewała się, że jej syn zdobędzie olimpijski medal. - To naprawdę trudno wyrazić - mówi kobieta.

    Dumy nie kryła także pani Łucja Morawiec, teściowa Tomka, która już została okrzyknięta srebrną teściową. - Tomek to dobry chłopak, od dziesięciu lat żyje z moją córką. Nigdy się na nim nie zawiodłam - mówiła kobieta.

    Cieszył się brat Tomka, Marcin Sikora. - Tomek był już podłamany, bo trochę nie wychodziło. Do ostatniego dnia były nerwy i duża presja. Medal jest na pewno podsumowaniem jego kariery. A co będzie dalej? Zobaczymy - mówił brat zawodnika. Marcin Sikora prowadzi firmę blacharsko-dekarską. Tomek w niej nawet pracował. Co robił? - Biegał po dachach - odpowiada brat.

    W biało-czerwonej czapce przez cały weekend chodził 17-letni Artur Pośpiech. - Tomasz Sikora jest moim wujkiem! - mówił z dumą nastolatek.

    Dzisiaj Tomasz Sikora wróci do domu. Do Warszawy wybierają się żona, ojciec, brat. Mama przygotowuje przyjęcie. Zaprosiła rodzinę i sąsiadów. Już w sobotę zamówiono specjalny tort. Danuta Sikora ugotuje Tomkowi ulubiony obiad - czyli rosół z nudlami, roladę z sosem, kluskami i modrą kapustą. - W okresie startowym nie mógł sobie pozwolić na takie jedzenie. Ale teraz już może - mówi.



    Nagroda dla najwierniejszych



    Jerzy Lisowski z fanklubu Tomasza Sikory




    Fanklub Tomka Sikory powstał, gdy dwa lata temu nasz bohater został wicemistrzem świata. Obecnie liczy około 30 osób w różnym wieku, są małe szkraby i ludzie po 50. roku życia. Wszyscy uważamy, że ten medal należał się Tomkowi jak nikomu innemu. Trudno opisać naszą radość. Jeździ się za nim tyle kilometrów i kibicuje. I to jest wynagrodzenie, zarówno dla kibiców, jak i dla niego.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)