Wybierz region

Wybierz miasto

    Uzdrawianie poprzez wiarę

    Autor: Nina Grella

    2006-03-10, Aktualizacja: 2006-03-10 08:16 źródło: Dziennik Zachodni

    Zatelefonowała do mnie jedna z koleżanek i w pełnych entuzjazmu słowach opowiedziała o niezwykłych przeżyciach, jakich doznała w trakcie mszy uzdrawiającej w kościele Wszystkich Świętych w Gliwicach.

    Zatelefonowała do mnie jedna z koleżanek i w pełnych entuzjazmu słowach opowiedziała o niezwykłych przeżyciach, jakich doznała w trakcie mszy uzdrawiającej w kościele Wszystkich Świętych w Gliwicach.

    - Musisz tego doświadczyć sama - powiedziała - tam dzieją się rzeczy niezwykłe. Tobie też to się przyda...

    Jola ciężko i długo chorowała. Nie pomagały kuracje przeprowadzane w najlepszych klinikach Śląskiej Akademii Medycznej. Skuteczna okazała się dopiero pomoc zielarki, Ilony Wleklińskiej. W trakcie diagnozowania pacjentów swoją wiedzę z zakresu ziołolecznictwa wspiera ona niezwykłym darem "widzenia" organizmu. Już podczas pierwszej wizyty rozszyfrowała chorobę mojej koleżanki, a potem w ciągu kilku miesięcy skutecznie ją wyleczyła.

    Od Murcek po Warszawę

    Jolę zafrapowały nie tylko możliwości Ilony, ale wszelkie rodzaje niekonwencjonalnych uzdrawiających działań. Jako osoba głęboko wierząca zainteresowała się przede wszystkim uzdrowieniami poprzez wiarę, eucharystię oraz relikwie świętych. Odkryła niezwykłe zjawiska, a wiedząc, że mnie także te problemy interesują, parokrotnie proponowała, abym pojechała z nią na uzdrawiające medytacje do - niestety - dość odległych od Śląska klasztorów. Byłam wtedy w trakcie chemioterapii i nie czułam się na tyle silna, aby sprostać takim podróżom.

    Natomiast możliwość uczestniczenia w mszy uzdrawiającej w nieodległych Gliwicach przyjęłam z wielką radością i nie mniejszym zaciekawieniem. Od razu namówiłam na wspólną wyprawę kolejne cztery osoby, a ponadto poinformowałam o takiej możliwości odzyskiwania i umacniania zdrowia uczestników cotygodniowych środowych "Spotkań ze zdrowiem" (czyli medycyną konwencjonalną i niekonwencjonalną), które prowadzę w katowickim Centrum Kultury.

    I wtedy dowiedziałam się, że takie msze odbywają się także w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Murckach. Okazało się, że niektórzy ze stałych bywalców "śród" nie tylko wiedzą o tych mszach, ale uczestniczą w nich. Bywają nawet Warszawie, gdzie niezwykłe uzdrowienia zdarzają się podczas mszy w kościele św. Andrzeja Boboli. W ich trakcie wierni adorują relikwie tego świętego.

    Osobiście, mimo wieloletniego zgłębiania problemów medycyny niekonwencjonalnej, nic o tej formie pomocy chorym nie wiedziałam. Dlatego z tym większym zainteresowaniem jechałam do Gliwic.


    Skupienie i radość


    Przyjechaliśmy do Gliwic wcześniej, uprzedzeni, że msza trwa długo, a kościół jest pełny, więc miejsce w ławce trzeba zająć możliwie jak najszybciej.

    Faktycznie tłum pod kościołem zaczął zbierać się już od 18.30 (msza miała rozpocząć się o 19.15). Do środka weszliśmy dopiero o 19.00, aby nie zakłócać pokoju wiernych, którzy uczestniczyli we wcześniejszej mszy. Po paru chwilach kościół zapełnił się po brzegi.

    Rozejrzałam się po pięknym wnętrzu tej najstarszej gliwickiej świątyni. Na tym wzgórzu pierwszy kościół powstał na początku XII wieku. Obecne mury pochodzą z XVI stulecia. Ale bardziej niż mury zafrapowali mnie ludzie. Spodziewałam się głównie starszego pokolenia, a widzę tłumy młodzieży - szkolnej, licealnej, studenckiej. Trwają w ciszy i skupieniu. Wiele osób modli się, niektórzy przechodzą do przodu, aby do dwóch koszyczków umieszczonych przed stołem mszalnym wrzucić karteczki z prośbami o modlitwę w intencji chorych. Inni wrzucają listy z podziękowaniami za uzdrowienie.

    Rozpoczęcie nabożeństwa opóźnia się, bo zespół muzyczny, który będzie nam towarzyszył, instaluje nowy sprzęt nagłaśniający. Ale nie przeszkadza to ludziom w przyłączaniu się do wspaniałego chóru, który śpiewa piękne, pełne radości pieśni. Muzyka jest tak porywająca, że trudno oprzeć się chęci wspólnego śpiewania. Ludzie uśmiechają się, a mimo to na ich twarzach nadal widać głębokie skupienie.

    Msza i adorowanie Najświętszego Sakramentu trwają długo. Wiele osób przystępuje do komunii. Żarliwie modlą się, z ich oczu płyną łzy. Czuję się ogromnie wzruszona, a zarazem w jakiś cudowny sposób absolutnie rozluźniona i pełna sił, mimo ciężkiego dnia, jaki mam za sobą. Kościół wręcz pulsuje niezwykłą uzdrano do bocznej nawy, gdzie za zamkniętymi drzwiami poddani zostaliśmy czemuś w rodzaju szkolenia. Namawiano nas także gorąco do zgłoszenia swojego udziału w "Kursie Alfa" czyli wieczornym spotkaniu szkoleniowo-dyskusyjnym z darmową kolekcją. Z licznej grupy zgłosiły się tylko dwie osoby, co głęboko rozczarowało prowadzącego. Zażartował nawet, że nie wypuści nas do kościoła, dopóki nie zbierze się przynajmniej siedem osób. Chętnych jednak nie było, więc w końcu skapitulował. Ale popsuł nam dobry nastrój. Na szczęście w kościele szybko go odzyskaliśmy.

    Byłam jednak ciekawa, czy w kościele w Murckach "pierwszacy" też przechodzą takie wstępne doszkalanie. Przed napisaniem tej relacji zatelefonowałam więc do znajomej z tej dzielnicy Katowic, Zofii Hermanowej.

    - To wspaniale, że pani napisze o tych mszach, bo przyznam się, że mieszkając nieopodal kościoła, przez długi czas nic o nich nie wiedziałam. Kiedyś zaczepił mnie na ulicy jakiś mężczyzna, który przyjechał spoza Śląska i zaczął wypytywać o inicjatywę naszego proboszcza, który prawdopodobnie jest inicjatorem uzdrawiających nabożeństw. Ze wstydem przyznałam, że niewiele o tym wiem i skierowałam go do parafii. Popatrzył na mnie z żalem i powiedział: "Macie coś tak cudownego pod bokiem i nie korzystacie z tego. Szkoda". Zrobiło mi się wstyd, więc w najbliższy "uzdrawiający" czwartek wybrałam się do kościoła.

    Dotąd jestem pod wielkim wrażeniem tych przeżyć. Ja także przyszłam wcześniej, aby zdobyć miejsce. Weszłam do mrocznej świątyni, w której paliły się wyłącznie świece i od razu poczułam, że uczestniczę w czymś niezwykle wzniosłym. To wrażenie potęgowała cudowna muzyka i śpiew koncertującego na żywo zespołu. Przy jej dźwiękach kościół powoli rozświetlał się. Rozejrzałam się wokół siebie i oniemiałam. Przez całe życie nie opuściłam niedzielnej mszy, ale nigdy dotąd nie widziałam ludzi tak żarliwie modlących się. Ich wiara zdawała się pulsować w tym znanym mi, a jakże odmienionym wnętrzu. To było niezwykłe, jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Ci śpiewający radośnie ludzie wznoszący w górę ręce, poruszający się w takt muzyki. Nie dziwi mnie teraz widok samochodów i autobusów masowo przyjeżdżających pod nasz kościół raz w miesiącu. Znów wybieram się na czwartkową mszę, aby przeżyć ją w jeszcze większym skupieniu, bez obserwowania innych, co zwykle nam się zdarza, gdy uczestniczymy w czymś po raz pierwszy. Tym razem pójdę do kościoła tylko dla siebie...


    Z kronikarskiego obowiązku informuję, że w gliwickim kościele Wszystkich Świętych przy ul. Kościelnej 14 (nieopodal Rynku), msza uzdrawiająca odprawiana jest przeważnie w ostatni czwartek miesiąca (uwaga - w marcu, ze względu na rekolekcje, odbędzie się wyjątkowo już 16 bm.), natomiast w murckowskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy ul. Solskiego 2, w trzeci czwartek miesiąca, o godz. 18.00. Terminy te czasem ulegają zmianie, warto więc wcześniej zasięgnąć informacji w parafii. •

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.