Wybierz region

Wybierz miasto

    Ustawa o górniczych emeryturach nie będzie rozważana

    Autor: Beata Sypuła

    2006-03-24, Aktualizacja: 2006-03-24 07:31 źródło: Dziennik Zachodni

    Pracodawcy z PKPP "Lewiatan" 8 grudnia złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją RP nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS.

    Pracodawcy z PKPP "Lewiatan" 8 grudnia złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją RP nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Przedłużała prawa górników do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę po przepracowaniu 25 lat pod ziemią, bez względu na wiek. Przedłużała też o rok - do końca 2007 r. - możliwość nabycia praw do wcześniejszej emerytury na zasadach obowiązujących w starym systemie emerytalnym. Ostatnio pracodawcy dowiedzieli się, że TK nie będzie się zajmował wnioskiem "Lewiatana".


    Pracodawcy uważają, że ustawa o wcześniejszych górniczych emeryturach pochłonie olbrzymie pieniądze z budżetu państwa, do którego wkład wnoszą wszyscy podatnicy.

    - Poinformowano nas jednak, że TK nie nadał biegu sprawie. Uzasadniono, że nie jesteśmy stroną w sprawie - mówi mec. Wojciech Błaszczyk, wiceprzewodniczący "Lewiatana". - Głęboko się z tym nie zgadzam, dlatego w poniedziałek 27 marca złożymy zażalenie na postanowienie Trybunału. Decyzja TK uradowała jednak górników.

    - Jestem szczęśliwy i usatysfakcjonowany. Tak miało być! - mówi Jarosław Grzesik, wiceszef górniczej "Solidarności".

    - Cieszę się niezmiernie - wtóruje mu Andrzej Chwiluk, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

    OPZZ zbiera w tej chwili podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o emeryturach pomostowych, które objęłyby do 1,2 mln osób, ale realnie mówi się o około 750 tys. nauczycieli, górników z powierzchni, kolejarzy, hutników, tancerzy czy dziennikarzy. Musi zebrać 100 tys. podpisów do początku maja. Przewodniczący Chwiluk, koordynujący prace nad obywatelskim projektem, który trafi do Sejmu, liczy jednak na zebranie nawet 200 tys. podpisów.



    Trwa zamieszanie wokół słów wiceministra gospodarki Tadeusza Wilczaka. Przyciskany przez posła Tadeusza Motowidło na posiedzeniu Sejmu 13 marca powiedział, że nie ma przeszkód, by do pracy na dole wracali górnicy, którzy za rządów Jerzego Buzka wzięli jednorazowe odprawy i podpisali cyrografy, że nigdy pod ziemię już nie zjadą. Sprawa na Śląsku budzi spore emocje. Tym bardziej, że każdy na swój sposób interpretuje przepisy, bo oficjalnego stanowiska resortu wczoraj się nie doczekaliśmy.

    W 2005 roku przyjęcia w kopalniach objęły 2 tys. pracowników (w tym do Kompanii 166, do Katowickiej Grupy Kapitałowej 599 i Jastrzębskiej Spółki - 905). Właśnie Jastrzębska Spółka, z którą związany jest Motowidło ma największe potrzeby kadrowe. Co jednak z umową z Bankiem Światowym, który dał kredyty na redukcję zatrudnienia? Opuszczone miejsca pracy miały być przecież nieodwracalnie stracone.

    Wydaje się, że rząd musi głęboko przemyśleć swoje działania wobec górnictwa.

    - Kompania Węglowa bez względu na interpretację przepisów i tak nie zamierza przyjmować nowych pracowników - ucina Zbigniew Madej rzecznik prasowy Kompanii.

    - Powroty tych osób do górnictwa ze względów formalno-prawnych są niemożliwe - twierdzi Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności. - Podpisywały przecież jednoosobowe zobowiązania, że nigdy nie wrócą do pracy na dole. Oczywiście trzeba przyjmować nowych pracowników, ale absolwentów szkół.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.