Wybierz region

Wybierz miasto

    Usprawnić ewakuację

    Autor: Krzysztof P. Bąk

    2006-03-24, Aktualizacja: 2006-03-23 14:38 źródło: Dziennik Zachodni

    Strażacy zakazali organizowania masowych imprez w hali przy ul. Bończyka. Gdy sprawa nabrała rozgłosu, okazało się, że... to była zwykła pomyłka. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji zwrócił się do straży z wnioskiem ...

    Strażacy zakazali organizowania masowych imprez w hali przy ul. Bończyka. Gdy sprawa nabrała rozgłosu, okazało się, że... to była zwykła pomyłka.

    Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji zwrócił się do straży z wnioskiem o zgodę na imprezy z większą niż obecnie ilością widzów. Chciano, by mogło wejść nawet 1800 osób (a obecnie może 1200). Z odpowiedzi miejskiego komendanta straży pożarnej wynika, że w hali nie powinny odbywać się żadne imprezy, ani dla 1200, ani dla 1800 osób. 9 marca strażacy napisali, że "wyrażają negatywną opinię dotyczącą wydania zezwolenia na organizacje imprez masowych". Zapis w takim brzmieniu mówi wprost, że imprez z widzami nie powinno w ogóle być. Tymczasem, jak ustaliliśmy doszło do pomyłki.

    - To błąd. Sprostujemy go pisemnie. Pismo dotyczy tylko imprez powyżej 1200 osób - mówi Krystyn Bebło, komendant mysłowickiej straży. - Na razie na większą ilość osób nie możemy się zgodzić i powiedzieć, że jest dobrze, skoro nie jest.

    Pomyłka ogniomistrzów wywołała spore poruszenie wśród urzędników. We wtorek doszło do spotkania Elżbiety Zając, dyrektorki MOSiR-u i komendanta Bebło.

    Chcą się rozwijać

    Po zeszłorocznym otwarciu hali przy ul. Bończyka, ze względów bezpieczeństwa pozwolono, by w każdej imprezie brało udział nie więcej niż 1200 osób łącznie z obsługą. To o jedną trzecią mniej niż mogą pomieścić trybuny.

    - Przy takiej przepustowości wyjść ewakuacyjnych, większa ilość ludzi mogłaby się stratować - mówią w Miejskiej Komendzie Państwowej Straży Pożarnej.

    O tym, że jakość i ilość wyjść ewakuacyjnych to nie jest błahy problem, przekonują wydarzenia z hali Międzynarodowych Targów Katowickich.

    W MOSiR-ze co rusz organizowane są duże imprezy. A to gala boksu, a to turniej piłkarski, czy koncert gwiazd muzyki: Lady Pank czy Dody. Zwykle w organizowanych imprezach uczestniczy niespełna 1000 ludzi. Nazwiska Stuhra, Bałtorczyka, Kryszaka i Grabowskiego przyciągnęły ok. 700 osób. 200 widzów więcej było na koncercie wokalistki zespołu Virgin. Podobna ilość biletów sprzedaje się na mecze futsalowego zespołu Jango. Ok. 1100 osób w zeszłym roku przyciągnął Krzysztof Włodarczyk i inni uczestnicy zawodowej gali boksu. Na tą imprezę organizatorzy chcieli przyciągnąć 2-tysięczną publikę.

    - Nie chcemy stać w miejscu. Chcemy się rozwijać - deklaruje Elżbieta Zając, szefowa Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

    Rzeczoznawca wytyka błędy

    Dlatego właśnie pod koniec ubiegłego roku wynajęto rzeczoznawcę, który miał ocenić stan zabezpieczeń przeciwpożarowych i zaproponować rozwiązania dostosowujące drogi ewakuacji do większej liczby widzów. MOSiR chciał, by w imprezach mogło brać ok 1700-1800 osób.

    Rzeczoznawca zalecił pewne zmiany, z jego opinią zgadzają się strażacy. Jednak ostateczną zgodę na zorganizowanie imprezy masowej za każdym razem wydaje prezydent Mysłowic. Swoją pisemna opinię na ten temat przedstawiają policja i strażacy. Nie mają one mocy wiążącej - głowa miasta może pozwolić na imprezę, nawet jeżeli negatywną opinie prześlą obie służby.

    Pod koniec lutego, gdy wniosek o zgodę na większą ilość widzów trafił do magistratu i straży pożarnej, przeprowadzono kolejną kontrolę stanu zabezpieczeń. Jej wyniki nie były zbyt pomyślne dla administratora obiektu. Sporządzono kolejną listę uchybień do naprawienia. Okazało się też, że nie wyeliminowano części błędów wskazanych przez rzeczoznawcę.

    Kiepskie drogi ucieczki

    Strażakom nie podobało się, że urządzenia systemu sygnalizacji pożarowej nie poddano przeglądom technicznym i czynnościom konserwacyjnym. Wytknięto również, że część drzwi ewakuacyjnych nie została oznakowana i oświetlona oraz nie otwiera się zgodnie z kierunkiem ewakuacji. Nie mają one także tzw. zamknięć antypanicznych (pozwalają na otwarcie drzwi od wewnątrz nawet gdy są one zamknięte na klucz). Przejściowym problemem okazał się nawet śnieg. Jego zwały uniemożliwiały otworzenie jednego ze skrzydeł bramy prowadzącej z parkietu na zewnątrz. Drogi pożarowe wokół obiektu i hydrantów były nie odśnieżone. O ile wzrost temperatury rozwiąże problem śniegu, to podobne czynniki nie wyeliminują złego oznakowania dróg ewakuacyjnych.

    Zdaniem dyrektorki Zając, MOSiR w miarę możliwości finansowych dostosowuje obiekt do zaleceń rzeczoznawcy. W hali przebudowano już część drzwi i dużą bramę. Wszystkie prace mają zakończyć się do końca kwietnia. Pozostało zamontować kilka zamków antypanicznych. Każdy kosztuje kilkaset złotych.

    - 80 procent zaleceń już wykonano. Trzeba jeszcze oznakować drzwi i zamontować zamki antypaniczne. Ale na większą ilość osób nie możemy się na razie zgodzić - przyznaje komendant Bebło.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.