Wybierz region

Wybierz miasto

    Tablica wielkiej niezgody

    Autor: Artur Pycela

    2006-02-17, Aktualizacja: 2006-02-23 13:45 źródło: Dziennik Zachodni

    Od kilku lat grupa mieszkańców Czeladzi stara się uczcić pamięć pomordowanych w czasie drugiej wojny światowej na terenie Związku Radzieckiego mieszkańców tego miasta.

    Od kilku lat grupa mieszkańców Czeladzi stara się uczcić pamięć pomordowanych w czasie drugiej wojny światowej na terenie Związku Radzieckiego mieszkańców tego miasta. W tym celu powstał nawet komitet społeczny, który podjął starania zmierzające do zbudowania pamiątkowej tablicy. Inicjatywa ta zyskała poparcie części czeladzkich radnych.

    Dobre złego początki
    We wrześniu ubiegłego roku na jednej z sesji zgłoszony został wniosek, by uczcić pamięć czeladzian pomordowanych w czasie II wojny światowej. Na kolejnej, radni jednogłośnie przyjęli uchwałę zobowiązującą burmistrza do zapewnienia w budżecie pieniędzy na pamiątkową tablicę.

    Starania takie były prowadzone już w 2003 roku, kiedy to sprawa dotyczyła tablicy poświęconej zamordowanym w Miednoje policjantom. Z czasem okazało się, że w Związku Radzieckim zginęło więcej mieszkańców tego miasta. Dlatego też postanowiono, aby tablica upamiętniała wszystkich pomordowanych czeladzian.

    Zgodnie z decyzją radnych zarezerwowano na ten cel 20 tysięcy złotych.

    - Chociaż wnioski do budżetu powinny być składane do 15 września, a projekt finansowania tablicy został przedstawiony w październiku, to jednak został ujęty w budżecie, ponieważ uważaliśmy, że jest to bardzo dobry pomysł - mówi burmistrz Czeladzi Marek Mrozowski.

    21 listopada powstał Komitet Społeczny, w skład którego weszli przedstawiciele Związku Kombatantów Rzeczpospolitej Polski i Byłych Więźniów Politycznych, Stowarzyszenia Miłośników Czeladzi oraz Stowarzyszenia Inicjatyw Kulturalnych w Czeladzi. Pełnomocnikiem komitetu została radna Anna Horzelska-Matyja.

    Wkrótce też komitet rozpoczął działania na rzecz budowy pomnika. Członkowie komitetu dostali zgodę Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, a także dotację Rady.

    Zaczęły się problemy
    - Wszystko szło dobrze, dopóki nie zwróciliśmy się do burmistrza o pieniądze przeznaczone na pomnik. Częściowo zgromadziliśmy środki, otrzymaliśmy dotację z ROPWiM, kosztorys i niektóre odlewy części pomnika przekazano nam za darmo. Także wiele osób prywatnych wspierało naszą inicjatywę. Jednak nagle w kasie miasta zabrakło funduszy. Próbowałam się skontaktować z burmistrzem, ale mimo wielu prób nie udało mi się - mówi Anna Horzelska - Matyja.

    Odmiennego zdania jest burmistrz, Marek Mrozowski.

    - Pieniądze na ten cel były zarezerwowane w dziale administracja. Jednak na grudniowej sesji radni obcięli fundusze o połowę w tym dziale, przeznaczając 300 tys. złotych na inwestycje. Dlatego też została podjęta decyzja, o skreśleniu wydatków, które zostały zapisane w budżecie jako ostatnie. Wśród nich znalazł się także wniosek o sfinansowanie pamiątkowej tablicy. Ta sprawa zostanie rozpatrzona na początku II kwartału, kiedy będzie w pełni znana sytuacja finansowa miasta - broni się burmistrz. I dodaje:

    - Jeśli zaś chodzi o niemożność skontaktowania się ze mną, to z panią Horzelska-Matyja widzę się co najmniej dwa razy w miesiącu, a poza tym jesteśmy sąsiadami .

    Na takie rozwiązanie nie chcieli się zgodzić inicjatorzy pomysłu, którzy planowali odsłonięcie pomnika już w kwietniu. Wygląda na to, że będą musieli poczekać.

    - Chcieliśmy dokonać odsłonięcia pomnika w miesiącu w którym dokonano zbrodni, a nie później. Latem zacznie się już kampania wyborcza, a nie chcemy aby te sprawy były ze sobą łączone - ciągnie dalej Anna Horzelska-Matyja.

    Czy tablica powstanie?
    Komitet większość formalności ma już za sobą. Jest projekt, częściowo zgromadzone fundusze na budowę, która ma kosztować ponad 40 tys. zł. - Czekamy teraz tylko na przekazanie pieniędzy z urzędu. Sytuacja, w której burmistrz stwarza niczym nieuzasadnione problemy w uzyskaniu środków finansowych zabezpieczonych w budżecie uchwałą Rady Miejskiej a przeznaczonych na tak szczytny cel jest żenująca i oburzająca - mówi pani Horzelska-Matyja.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.