Wybierz region

Wybierz miasto

    Rozmowa z Pawłem Poncyljuszem, sekretarzem stanu odpowiedzialnym za górnictwo

    Autor: redakcja@dz.com.pl

    2006-03-24, Aktualizacja: 2006-03-24 07:31 źródło: Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni: Lech Kaczyński miał bardzo dobry wynik na Śląsku. Czy jest pan ministrem dziękczynnym od prezydenta dla naszego regionu? Paweł Poncyljusz: Nie mogę wypowiadać się w imieniu prezydenta.

    Dziennik Zachodni: Lech Kaczyński miał bardzo dobry wynik na Śląsku. Czy jest pan ministrem dziękczynnym od prezydenta dla naszego regionu?

    Paweł Poncyljusz: Nie mogę wypowiadać się w imieniu prezydenta. Faktem jest, że premier Kazimierz Marcinkiewicz powołał mnie na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki i mam zajmować się między innymi problemami Śląska - na tyle, na ile leży to w kompetencjach tego ministerstwa. Będę zajmował się górnictwem, hutnictwem, ale także restrukturyzacją stoczni i programami offsetowymi. Czy jestem ministrem dziękczynnym? Po kilku miesiącach premier uznał, że w górnictwie jest wiele do zrobienia i że mogę być w tym pomocny.

    DZ: Co trzeba zrobić, aby górnictwo mocno stanęło na nogach?

    PP: Wyniki zależą przede wszystkim od koniunktury i na razie nie chcę się wymądrzać. Natomiast uważam, że trzeba wprowadzić pełną kontrolę nad spółkami górniczymi. Skarb państwa nie zawsze ją miał. Dowiadujemy się z gazet o korupcji w górnictwie, o tym że są marnotrawione pieniądze.

    DZ: Dziękuję za dobre słowo.

    PP: Bardzo proszę. Jednak to właściciel, czyli skarb państwa powinien dbać o to, aby mieć pełną wiedzę. I to ze swoich źródeł, a nie tylko z prasy.

    DZ: Wątpię, czy kiedykolwiek tak będzie.

    PP: Możliwe, że ma pan racje. Ale przedstawiciele rządu odpowiadają za tę branżę. Potrzebujemy pełnej informacji, żeby odzyskać kontrolę nad spółkami.

    DZ: Po takim wyznaniu oczekuje pan, że wszyscy z branży górniczej przyjmą pańskie słowa z aplauzem?

    PP: Na razie nie chcę mówić o tym, ani o tym w jaki sposób tę kontrolę odzyskamy. Mam nadzieję, że za kilka tygodni pokażę, jak to chcemy zrobić. Chciałbym także w najbliższym czasie przedstawić plany rządu dotyczące górnictwa. Program, który obowiązuje, kończy się w tym roku. Musimy zastanowić się, czy na przykład górnictwo nie powinno być zorganizowane w dwóch spółkach. Jedna skupiałaby kopalnie z węglem energetycznym, druga z węglem koksującym. Musimy określić, ile węgla będzie potrzeba w Polsce w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Należy zastanowić się nad utworzeniem giełdy towarowej, na której będą zawierane transakcje typu futures. Przyszłością dla górnictwa mogą być czyste technologie. Ciągle nie wiemy, jak finansować restrukturyzację górnictwa w następnych latach.

    DZ: A może sprywatyzować dla świętego spokoju?

    PP: Prywatyzacja bez uporządkowania firm górniczych nie ma większego sensu. Na przykład koksownia "Przyjaźń" w 88 procentach jest własnością Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a w 11 procentach skarbu państwa. To powoduje, że ewentualna prywatyzacja JSW byłaby prywatyzacją nie tylko spółki, ale w jakiejś części także koksowni. Układy własnościowe muszą być przejrzyste. Tylko wtedy można zastanawiać się: prywatyzować, czy nie. Rząd nie ma też zamiaru szukać inwestorów strategicznych dla górnictwa.

    DZ: Porozmawiajmy o kadrach. Będą zmiany na stanowiskach kierowniczych w spółkach?

    PP: Szukam ludzi, którzy będą reprezentować interesy państwa, a nie interesy koterii politycznych albo towarzyskich.

    DZ: I pan ma takich ludzi?

    PP: Mam dość długą listę kandydatów. Teraz trzeba ich dokładnie sprawdzić, bo każdy błąd rządu premiera Marcinkiewicza jest liczony podwójnie. Kandydaci muszą być dobrzy merytorycznie, ale także powinni służyć branży i interesom państwa.

    DZ: Mamy za sobą pierwszą próbę. Desant gorzowski na Kompanię Węglową był jakim rozwiązaniem...?

    PP: Niezbyt trafnym. Na tym polega moja rola, aby takie błędy nie powtórzyły się. Nie było mnie wtedy w ministerstwie, trudno mi brać za tę decyzję odpowiedzialność.

    DZ: Chyba nie ma osoby, która w tej chwili powiedziałaby publicznie "to ja"?

    PP: Chyba nie ma.

    DZ: Mówił pan o koteriach politycznych. Nowa ekipa w górnictwie ma robić pieniądze dla PiS, być wierna PiS-owi albo tzw. "warszawce"?

    pp: Do tej pory było tak, że swoi w górnictwie wprowadzali swoich, którzy zaopatrywali kopalnie we wszystko - poczynając od papieru toaletowego, a kończąc na obudowach zmechanizowanych. Tym razem na to zgody nie będzie. Każdy, kto pod sztandarem PiS zechce kontynuować te tradycje, zostanie odwołany. To nie tylko moje zapewnienie. Zapewnia o tym premier Marcinkiewicz i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Czasem pojawiają się opinie, że Warszawa zabierze wszystko. Ja chcę, żeby w górnictwie były większe zyski i żeby one zostawały w tym regionie.

    DZ: Przyjechał pan tydzień temu pierwszy raz na Śląsk i już pan przestraszył ludzi. Zapowiedział pan dyrektorom kopalń, że szuka uczciwych kandydatów na kierownicze stanowiska w górnictwie.

    PP: Nikogo nie straszyłem. Ja szukam uczciwych ludzi i uczciwi nie powinni się bać.

    DZ: Chce pan podporządkować górnictwo energetyce. Ten pomysł nie przejdzie.

    PP: Miałem na myśli górnictwo węgla brunatnego. Natomiast coraz bardziej jestem przekonany, że górnictwo węgla kamiennego powinno wiązać się z energetyką wyłącznie umowami handlowymi.

    DZ: Kiedy Kompania Węglowa dostanie 400 milionów złotych dofinansowania?

    PP: Zapewniam, że wspólnie z Ministerstwem Skarbu znajdziemy rozwiązanie korzystne dla Kompanii.

    DZ: Dostawy i usługi dla górnictwa to okazja do nieuczciwych interesów. Można to uporządkować?

    pp: Można i dlatego szukam uczciwych ludzi. Mało tego, chcę także aby węgiel był traktowany jak inne paliwa. Musimy wiedzieć, czy interesy w tej branży paliwowej są czyste.

    DZ: Prywatyzacja ukróciłaby większość nielegalnych interesów.

    PP: To prawda. Jednak nie można dopuścić do tego, aby prywatny właściciel w imię większych zysków zamykał kopalnię. To byłoby sprzeczne z interesem społecznym, a czasem zapewne i bezpieczeństwem energetycznym kraju. Teraz właścicielem jest skarb państwa. Ja muszę znaleźć menedżerów, którzy będą dbać o interesy tego właściciela.

    DZ: Możliwe, że afery hutnicze będzie wyjaśniać specjalna komisja. Szykuje pan jakąś komisję dla górnictwa?

    PP: Nie. Wystarczy policja, prokuratura, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, CBŚ, Centralne Biuro Antykorupcyjne.

    Rozmawiał: Sławomir Starzyński

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.