Wybierz region

Wybierz miasto

    Rozmowa z Pawłem Janasem, selekcjonerem reprezentacji Polski

    Autor: Rafał Musioł

    2006-03-20, Aktualizacja: 2006-03-20 09:02 źródło: Dziennik Zachodni

    DZIENNIK ZACHODNI: Wstaje pan rano, patrzy na kalendarz, zrywa kartkę i myśli: jeszcze jeden dzień bliżej do mistrzostw?PAWEŁ JANAS: Nie do końca tak właśnie jest, ale zdaję sobie sprawę z uciekającego czasu.

    DZIENNIK ZACHODNI: Wstaje pan rano, patrzy na kalendarz, zrywa kartkę i myśli: jeszcze jeden dzień bliżej do mistrzostw?
    PAWEŁ JANAS: Nie do końca tak właśnie jest, ale zdaję sobie sprawę z uciekającego czasu. I czuję się bezsilny, myśląc o tym, że czas ucieka, a wszystkich kadrowiczów zobaczę dopiero na zgrupowaniu w maju. Trochę chcę tę sytuację oszukać, powołując na mecze towarzyskie z Arabią Saudyjską i Litwą piłkarzy, którzy nie mają wielkich szans na występy w swoich klubach, ale to nie zawsze się udaje. Na razie swój przyjazd na pierwszy z tych meczów potwierdzili Jerzy Dudek i Jacek Krzynówek, kilku innych zadeklarowało to ustnie, ale dopóki nie mam pisma z ich klubów, wolę dmuchać na zimne.

    DZ: Takich zawodników, dla których mecze towarzyskie są jedyną okazją do gry, nie brakuje. To chyba pana martwi?

    PJ: I to bardzo, bo mają przez to kłopoty utrzymaniem wysokiej formy. Dlatego cały czas im powtarzam, żeby starali się występować przynajmniej w rezerwach swoich klubów, a w ostateczności ostro zasuwali na treningach, chociaż to nie to samo. Na pocieszenie mówię im, że nie interesuje mnie ich dzisiejsza forma, tylko ta, w jakiej będą w połowie maja, ale wtedy nie będziemy już pracować nad kondycją czy wydolnością, tylko nad taktyką. Na nadrabianie zaległości nie będzie czasu.

    DZ: Wtedy będzie musiał pan podać nazwiska 23 zawodników, którzy pojadą do Niemiec...

    PJ: Ciągle mam nadzieję, że FIFA zmieni swoją decyzję i przedłuży ten termin do końca maja. Taką petycję wystosowali niemal wszyscy trenerzy na warsztatach, jakie zorganizowano dla nas w Duesseldorfie. Na razie jednak federacja pozostaje nieugięta.

    DZ: Ma pan jeszcze wolne miejsca w tej "23"?

    PJ: Sprawa jest cały czas otwarta, chociaż większość pozycji jest już obsadzona. Jeździmy, przyglądamy się kadrowiczom występującym w ligach. Już postanowiliśmy, że na ostatnie zgrupowanie przyjedzie 27 zawodników, 4 będzie wiedziało, że na mistrzostwa pojedzie tylko w przypadku jakiegoś niezwykłego zbiegu okoliczności, to znaczy, gdyby ich konkurent doznał kontuzji. Ale chciałbym ich na tym obozie mieć. Bo jeśli takie nieszczęście rzeczywiście się przydarzy, wolałbym rezerwowym nie musieć powtarzać wszystkiego od początku, albo ściągać ich z plaży.

    DZ: Ale powołanie na mecz z Arabią Saudyjską Seweryna Gancarczyka może świadczyć, że eksperymenty wciąż trwają.

    PJ: Na kilku pozycjach w Polsce panuje straszliwy deficyt. Dotyczy to szczególnie bocznych obrońców i bocznych pomocników. Gancarczyk tymczasem jest lewym obrońcą, gra szybko, precyzyjnie dośrodkowuje. Kto wie, czy nie będzie alternatywą dla Michała Żewłakowa czy Tomasza Rząsy.

    DZ: Podobno zgrupowanie rozpocznie się 21 maja, dzień wcześniej niż planowano?

    PJ: Chcemy tak zrobić, ponieważ jeden dzień i tak nam wypadnie. FIFA nakazała wszystkim piłkarzom przeprowadzenie dokładnych badań, m.in. serca. Chcą pewnie zmniejszyć ryzyko tragedii, jakie miały ostatnio miejsce w futbolu. Takie badanie trwa jednak u jednego zawodnika aż 45 minut, co oznacza, że ciężko będzie wtedy zebrać na zajęciach całą grupę.

    DZ: Teraz ma pan podobne kłopoty, bo na przykład Zagłębie Lubin nie puści do Rijadu Wojciecha Łobodzińskiego, ponieważ za ważniejszy uznało zaległy mecz ligowy.

    PJ: Nic na to nie poradzę, ale tym mocniej dziękuję Krzysztofowi Dmoszyńskiemu, prezesowi Wisły Płock. Jego klub też gra wtedy mecz, ale uznał, że warto zwolnić do kadry Ireneusza Jelenia, bo może mu to wyjść tylko na dobre. Zresztą wracamy z Arabii wcześniej niż planowaliśmy i być może ten chłopak zdąży w lidze zagrać.

    DZ: Porozmawiajmy o samym mundialu. Który z trzech grupowych meczów będzie najważniejszy?

    PJ: Wszystkie mają swój ciężar, ale na pewno chcielibyśmy dobrze zacząć. Jeśli wygramy z Ekwadorem, wówczas znajdziemy się w dobrej sytuacji i z Niemcami będziemy mogli zagrać swobodniej. Dlatego najpierw skupiamy się na tym meczu, traktując go w kategoriach kluczowych, ale pozostałych konkurentów też "śledzimy" z wielką uwagą.

    DZ: I z tego śledzenia wynika, że Niemcy przeżywają gigantyczny kryzys?

    PJ: Nie przeceniam ich klęski z Włochami, ani awantury, jaka się tam teraz rozpętała. Oni będą jak zwykle świetnie przygotowani i ciągle należą do faworytów mistrzostw.

    DZ: A my?

    PJ: Na to pytanie odpowie boisko.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.