Wybierz region

Wybierz miasto

    Rotweilery bez rodowodu

    Autor: (MAK, jh)

    2003-02-04, Aktualizacja: 2004-12-17 23:44 źródło: Dziennik Zachodni

    Straszliwie pogryziony niedzielnego ranka przez psy, niespełna ośmioletni chłopiec z Sośnicowic, Dawid, jest pod troskliwą opieką lekarzy z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach Ligocie.

    Straszliwie pogryziony niedzielnego ranka przez psy, niespełna ośmioletni chłopiec z Sośnicowic, Dawid, jest pod troskliwą opieką lekarzy z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach Ligocie. Jego stan jest nadal ciężki, ale stabilny. Przypomnijmy, że dziecko zaatakowały dwa sześciomiesięczne rotweilery, należące do jego dziadka. Śmigłowiec przetransportował Dawida do szpitala w katowickiej Ligocie. Lekarze zgodnie twierdzą, że jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z tak zmasakrowanym przez psy pacjentem. Chłopiec przeszedł ośmiogodzinną operację i nadal przebywa na oddziale intensywnego nadzoru medycznego GCZDiM. Jak mówią specjaliści, Dawidek ma wiele hartu ducha. Jeśli tylko nie nastąpią powikłania, są dobrej myśli.

    Tymczasem, jak ustaliliśmy, rotweilery - wbrew wcześniejszym zapewnieniom właścicieli - nie pochodziły z legalnej, zarejestrowanej hodowli. Dziadka Dawida zapewniał, że psy są rasowe, hodowca z Sierakowic. Potwierdziła to wczoraj w rozmowie z ,DZ" babcia chłopca, pani Gizela Sadło. Dodała jednak, że psy nie mają żadnych ,papierów". Państwo Sadłowie nie zamierzali bowiem wykorzystywać ich inaczej, jak tylko do ochrony swojego mienia. Jak się dowiedzieliśmy, ,hodowla" rotweilerów mieści się w jednym z gospodarstw w Sierakowicach. Jego właściciele twierdzą, że psy są traktowane jak podwórzowo-domowi przyjaciele, a ich państwo - oprócz matki agresywnych szczeniąt - mają także pudelka i owczarka.

    - Sarę (matkę szczeniąt państwa Sadłów - przyp. red.) przygarnęliśmy trzy lata temu, gdy wałęsała się po wsi. To rasowy pies, tak nam powiedział weterynarz. Oczywiście, nie mamy żadnych dokumentów, ale to przecież widać po Sarze, że miała dobrych przodków - stwierdziła matka właściciela Sary, Teresa Schweigstill.

    - Suki posiadające rodowód powinny być zarejestrowane w Polskim Związku Kynologicznym. Gdyby to była oficjalnie prowadzona hodowla, musiałaby zostać zgłoszona w naszym urzędzie działalność gospodarcza. Sprawdziliśmy, żadna z tych formalności nie została dopełniona - dodaje Czesław Jakubek, burmistrz Sośnicowic.

    Sara podczas pobytu u państwa Schweigstill tylko raz urodziła szczeniaki. Miała dziewięć młodych - dwa trafiły do państwa Sadło.

    - Jak sprzedaję szczeniaki, to już nie odpowiadam za ich późniejsze zachowanie - dodaje syn Teresy Schweigstill, który nie chciał się przedstawić.

    Dodajmy, że sprawa nieszczęśliwego wypadku w gospodarstwie w Sośnicowicach została zarejestrowana w gliwickiej prokuraturze. Chodzi o nieumyślne spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Jak wyjaśniła prokurator Ewa Zajączkowska, na obecnym etapie prowadzone jest postępowanie w sprawie, a nie przeciwko komuś. Niejasna jest także sprawa zabezpieczenia wybiegu dla zwierząt. Wyjaśnieniem okoliczności tragicznego zajścia zajmie się policja.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.