Wybierz region

Wybierz miasto

    Pogotowie w Kuźni Raciborskiej nie może doprosić się numeru 999

    Autor: Jacek Bombor

    2006-03-15, Aktualizacja: 2006-03-15 11:25 źródło: Dziennik Zachodni

    W całej Polsce chorzy, którzy dzwonią pod ratunkowy numer 999 dodzwaniają się do najbliższego pogotowia. W Kuźni Raciborskiej jest inaczej... - Od roku walczymy o "dziewiątki" z raciborskim starostwem - narzeka Jarosław ...

    W całej Polsce chorzy, którzy dzwonią pod ratunkowy numer 999 dodzwaniają się do najbliższego pogotowia. W Kuźni Raciborskiej jest inaczej... - Od roku walczymy o "dziewiątki" z raciborskim starostwem - narzeka Jarosław Madowicz, dyrektor Pogotowia Ratunkowego NZOZ Mawo-Med.

    W budynku przy ul. Jagodowej jest nowoczesna dyspozytornia, z możliwością nagrywania rozmów, w garażu stoi profesjonalna karetka wypadkowa marki Mercedes. Do tego ludzie: jeden z najlepszych zespołów ratowniczych - w zeszłym roku w Ogólnopolskich Zawodach Ratowników Medycznych zajął czwarte miejsce, pokonując kilkudziesięciu konkurentów z całej Polski.

    Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden mały feler. - Do nas nikt na 999 się nie dodzwoni. Nie możemy się go doprosić - denerwuje się Madowicz.

    Gdy obecnie mieszkańcy Kuźni Raciborskiej dzwonią pod 999, odzywa się zazwyczaj dyspozytor w Raciborzu, a zdarza się, że... w Kędzierzynie-Koźlu.

    - I dopiero wtedy jest przekazywana informacja do nas. Czas leci, a wiadomo przecież, że czas przy nagłych wypadkach jest bardzo ważny - wyjaśnia Madowicz.




    Mieszkańcy Kuźni Raciborskiej nie kryją zdziwienia, że po wykręceniu numeru 999 odzywa się dyspozytorka ze szpitala w Raciborzu, a nie z pogotowia z Kuźni Raciborskiej. - To jakiś absurd. Przecież numer alarmowy jest łatwiejszy dla pacjentów - mówi Krystian Kania, mieszkaniec Rud.

    Pod 999 można dodzwonić się z każdej budki telefonicznej, z komórki, czy telefonu stacjonarnego - błyskawicznie i bez żadnych opłat.

    Natomiast pogotowie ratunkowe z Kuźni rozdaje mieszkańcom ulotki: Państwowe Ratownictwo Medyczne - Pogotowie Ratunkowe - plus stacjonarny numer, który razem z kierunkowym na Śląsk ma dziesięć cyfr.

    - Pacjenci muszą go zapamiętać. Wszędzie rozwieszamy ogłoszenia, nawet ksiądz z ambony podawał. Ale trudno go zapamiętać. Kto w nagłym wypadku pamięta tak długi rząd cyferek? Z 999 byłoby nam znacznie prościej - mówi Jarosław Madowicz, dyrektor Pogotowia Ratunkowego NZOZ Mawo-Med.

    O przyznanie numeru alarmowego stacja wykłóca się ze Starostwem Powiatowym w Raciborzu.

    Zapytaliśmy w powiecie, w czym problem. Okazuje się, że pogotowie w Kuźni Raciborskim nie jest nawet traktowane jak pogotowie...

    - To zespół wyjazdowy, który podlega pogotowiu szpitala przy ul. Gamowskiej. Tam trafiają wszelkie zgłoszenia mieszkańców, ale za naciśnięciem jednego guzika są przekierowywane do Kuźni - wyjaśnił nam Stanisław Nawrocki, szef Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

    - Rozmowy nie są przekierowywane, tylko ich dyspozytor dzwoni do nas i przekazuje informację od nowa - mówi Madowicz. - Nie jesteśmy pogotowiem? Mamy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia na świadczenie usług ratownictwa medycznego, wynajęliśmy pomieszczenia, widniejemy w rejestrze wojewody w ramach Państwowego Ratownictwa Medycznego.

    W starostwie wyjaśniają, że nie byłoby problemu, gdyby NZOZ założył łącze teletechniczne (tzw. sztywne łącze) z dyspozytornią szpitala w Raciborzu, do czego zresztą został zobowiązany. - Dzięki temu będzie odbierał wezwania ze swojego rejonu - informuje Nawrocki.

    - Nie ma takiej możliwości technicznej - taką dostaliśmy odpowiedź z telekomunikacji. Zapewniliśmy jednak łączność bezprzewodową, co zresztą zaakceptował NFZ - przypomina Madowicz.

    Na razie między NZOZ a starostą trwa więc wojna na pisma. W ostatnim, z 7 marca, starostwo przypomina, że trwa obecnie budowa Centrum Powiadamiania Ratunkowego, które zintegruje najważniejsze służby ratownicze w jednym pomieszczeniu, w jednym systemie łączności telefonicznej i radiowej (w ramach numeru 112). "Posiadanie numeru 999 przez stację w Kuźni Raciborskiej nie usprawniłoby i nie przyśpieszyło udzielania pomocy" - napisał m.in. w ostatnim piśmie do NZOZ Nawrocki.

    Madowicz przyjmuje taką argumentację ze zdziwieniem. - Dla normalnego człowieka łatwiejsze jest wybranie w stresowej sytuacji bezpłatnego numeru alarmowego niż komórkowego lub stacjonarnego. Obecnie wybranie trzech dziewiątek powoduje, że wezwanie zgłoszone jest dyspozytorowi w szpitalu w Raciborzu. Zdarzało się, że numer przekierowywał do Kędzierzyna Koźla. W efekcie mija cenny czas. A w pogotowiu ratunkowym pięć minut może decydować o przeżyciu - przypomina dyrektor.

    W zeszłym roku pogotowie w Kuźni wyjeżdżało do pacjentów 1500 razy.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.