Wybierz region

Wybierz miasto

    Po meczu z Arabią Saudyjską

    Autor: Andrzej Grygierczyk

    2006-03-30, Aktualizacja: 2006-03-30 08:23 źródło: Dziennik Zachodni

    Mamy nowego - prawie - bohatera narodowego. Jest nim Łukasz Sosin. Jak wiadomo, we wtorek wieczorem w Rijadzie strzelił dwa gole Arabii Saudyjskiej, dzięki czemu nasza kadra wygrała 2:1.

    Mamy nowego - prawie - bohatera narodowego. Jest nim Łukasz Sosin. Jak wiadomo, we wtorek wieczorem w Rijadzie strzelił dwa gole Arabii Saudyjskiej, dzięki czemu nasza kadra wygrała 2:1. Gdyby wczytać się w internetowe opinie, pan Łukasz już, natychmiast powinien się znaleźć w kadrze Pawła Janasa na finały mistrzostw świata. Łatwość wydawania sądów o tym, kogo Janas powinien zabrać do Niemiec, a kogo nie, jest równa łatwości, z jaką Sosin zdobywa bramki. Sam selekcjoner stara się patrzyć na to trzeźwo, a odsyłamy do jego opinii.



    Skuteczność to oczywiście wspaniała cecha, szczególnie w przypadku napastnika. Jeśli więc czegokolwiek można żałować, to przede wszystkim tego, że Sosin nie był powoływany do kadry wcześniej. Przecież nie od dziś jest na czele listy strzelców w lidze cypryjskiej, w poprzednich dwóch sezonach był tam królem snajperów, a i przewodzi na niej w obecnym, można więc rzec, że wszystkie możliwe warunki spełniał już przed dwoma laty i przed rokiem.

    No ale Janas akurat z napastnikami, zwłaszcza w trakcie eliminacji mistrzostw świata, kłopotów nie miał. Z wyjątkiem obu meczów z Anglią i jednego z Irlandią Płn., regularnie zdobywali po trzy bramki (nie wspominając o ośmiu w spotkaniu z Azerbejdżanem). Kto by więc w takich okolicznościach szukał, próbował, eksperymentował? Maciej Żurawski i Tomasz Frankowski, przy wsparciu zawodników z innych formacji, spełniali wszystkie warunki groźnej ofensywy, której powinni obawiać się niemal wszyscy rywale. Sosin zatem, za sprawą swojego wtorkowego debiutu w kadrze, raczej pogłębia kłopot bogactwa w tej formacji, aniżeli go rozwiązuje. Na dodatek bardzo się starał Ireneusz Jeleń, którego asysta przy pierwszej bramce warta jest podkreślenia.

    Tak poza tym, spotkanie z Arabią Saudyjską żadnego innego kłopotu nie rozwiązało. Innymi słowy, nie przybliżyło Janasa do ostatecznych rozstrzygnięć personalnych. Obrona jak była niepewna, tak jest nadal. Reprezentacyjną klasę na pewno reprezentuje Marcin Baszczyński, reszta już nie. Ani ci, którzy tworzyli jej trzon w minionych latach, ani ci, którzy mają ambicję wejścia do kadry na stale.

    Z pomocą kłopot zbliżony, choć może nie aż tak dotkliwy. W przypadkach Jacka Krzynówka i Sebastiana Mili widać niedobory grania o punkty. Co gorsza, ich aktualna dyspozycja raczej ich nie predestynuje do występów w ich ligowych zespołach, Bayerze Leverkusen i Austrii Wiedeń. Sam Mila mówi o możliwości przeprowadzki do Norwegii, do Valerengi (dobrze swego czasu poznała ją Wisła Kraków), a decyzja ma zapaść "na dniach", albo nawet "na godzinach". Z kolei Krzynówkiem zainteresowany jest VfL Wolfsburg, ale transakcja będzie możliwa dopiero w czerwcu. Jakub Błaszczykowski starał się tak, że chyba aż za bardzo. A dla Radosława Sobolewskiego i Piotra Gizy ta wiosna zaczęła się chyba za wcześnie.

    Trudno oczywiście nie pamiętać, że do Arabii Saudyjskiej kadra pojechała mocno okrojona, ale przecież obrony i pomocy nie zbawią Michał Żewłakow i Tomasz Rząsa, a pomocy Mirosław Szymkowiak, Arkadiusz Radomski, o Kamilu Kosowskim nie wspominając. Z Euzebiuszem Smolarkiem problemu nie ma - on może zagrać zarówno w pomocy, jak i w ataku. O tej ostatniej formacji nie piszemy, bo - jak rzekło - akurat w niej są kłopoty bogactwa.



    Śmiało zatem można uznać, że Paweł Janas ze swoją wiedzą i rozeznaniem do przodu nie ruszył. Gorzej, przez najbliższy miesiąc też nie ruszy, bo z kadrowiczami, i o to tylko tymi, którzy grają w kraju i siedzą na zagranicznych ławkach, spotka się dopiero na krótko przed 2 maja, przy okazji meczu z Litwą w Bełchatowie. A niespełna dwa tygodnie później trzeba będzie podać kadrę na mistrzostwa. Chyba że FIFA ugnie się przed żądaniami 32 selekcjonerów finalistów i pozwoli na zgłoszenia - powiedzmy - tydzień później.




    Opinia Pawła Janasa

    Graliśmy nieźle, ale nie z wszystkiego mogę być jeszcze zadowolony. Stawiam drużynie czwórkę z minusem. W drugiej połowie kilka razy oddaliśmy inicjatywę rywalom, a w samej końcówce jakby trochę moich piłkarzy przytkało. Mam po tym spotkaniu kilka przemyśleń. Są tacy, którzy mnie do siebie przekonali i tacy, którzy mnie nie przekonali, ale nazwisk nie podam, bo mam czas do 15 maja. Łukasz Sosin pokazał się na pewno z dobrej strony, zrobił na mnie wrażenie. Mam jednak prośbę do dziennikarzy, by nie oszaleli na punkcie Sosina, tak jak to było z Grzegorzem Piechną, bo to chyba tylko zawodnikowi z Kielc zaszkodziło.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.