Wybierz region

Wybierz miasto

    Od kryzysu do kryzysu, czyli PiS-u metoda na politykę

    Autor: Marek Twaróg

    2006-03-24, Aktualizacja: 2006-03-24 19:33 źródło: Dziennik Zachodni

    Czy PiS przekona PO do poparcia wniosku o samorozwiązanie Sejmu? Pewnie nie. Miniony tydzień przyniósł kolejne przepychanki, które najprawdopodobniej zakończą się - co najwyżej - rozpoczęciem rozmów między PiS, a ...

    Czy PiS przekona PO do poparcia wniosku o samorozwiązanie Sejmu? Pewnie nie. Miniony tydzień przyniósł kolejne przepychanki, które najprawdopodobniej zakończą się - co najwyżej - rozpoczęciem rozmów między PiS, a przyszłymi koalicjantami, czyli Samoobroną oraz PSL-em albo LPR-em.


    Skoro Sejm tej kadencji od samego początku działa od kryzysu do kryzysu i od awantury do awantury, to w zasadzie nie powinno nas dziwić, że także mijający tydzień stał pod znakiem wielkiej burzy. Tym razem jednak burza nabrała realnego kształtu wniosku o samorozwiązanie Sejmu, co z kilku powodów jest dziwne. Po pierwsze - wniosek składa partia rządząca. Po drugie - partia ta i rząd mogli dobrze pracować, bo mieli lojalnych partnerów w koalicji parlamentarnej (pakcie stabilizacyjnym). Po trzecie - wniosek wypływa w momencie, kiedy wcale nie jest pewne, czy nowe wybory cokolwiek zmieniłyby na polskiej scenie politycznej.

    Najdziwniejsze w całej tej sprawie jest jednak to, że PiS od początku wiedział, że wniosek raczej nie ma szans. Bo potrzebne było poparcie Platformy (musi być 307 głosów za wnioskiem), która od początku na niego się nie zgadzała. Zgłaszanie go w gruncie rzeczy nie miało więc sensu. Chyba żeby rozpatrywać tę sytuację włącznie w kategoriach czystej gry politycznej. Jeśli tak, to tę rundę w takiej grze wygrał PiS. Platforma uzasadniając swoją niezgodę na poparcie wniosku nieudolnie połączyła ją z apelem o nową ordynację - większościową z jednomandatowymi okręgami. Tymczasem dla wszystkich było jasne, że PiS od 2003 roku miał gotowy wniosek o zmianę ordynacji z proporcjonalnej na mieszaną (proporcjonalno-większościową) i mógł PO sprowadzić do narożnika jednym ruchem. I to wydarzyło się w środę, kiedy szef klubu PiS Przemysław Gosiewski złożył projekt ustawy wprowadzającej mieszaną ordynację wyborczą do Sejmu. To jasne że ordynacja mieszana to nie to samo co większościowa. Ale propagandowy ruch został wykonany - przeciętny widz serwisów informacyjnych uzna, że PiS idzie na pewne ustępstwa, a PO znów mówi "nie".

    Jeśli Platforma nie zmieni zdania wobec wniosku o samorozwiązanie Sejmu, wyborów w maju nie będzie. Czy będą jesienią, na co PO przystaje? PiS oficjalnie mówi, że przyspieszone wybory (zatem i jesienne) to zbawienie dla polskiej demokracji. Czy jednak za sześć miesięcy będzie mówić tak samo? A jeśli poparcie dla tej partii spadnie, co jest wielce prawdopodobne? Wtedy o wyborach nie będzie mowy.

    O ile wniosek o samorozwiązanie nie przejdzie (a paktu stabilizacyjnego faktycznie już nie ma) Jarosław Kaczyński musi usiąść do rozmów na temat koalicji rządowej. Nie można zresztą wykluczyć, że tylko i wyłącznie taki był cel całego zamieszania z wyborami. Chodziło o to, by partia Kaczyńskich zdobyła pretekst, którym uzasadniałaby podjęcie rozmów koalicyjnych z tak egzotycznym partnerem - z punktu widzenia ich wizji państwa - jakim jest Lepper. PiS chciałby rozmawiać z Samoobroną, ale nie chce Leppera na wicepremiera. Wolałby też porozumieć się z PSL-em, a nie z LPR-em (chyba tylko, by ukarać Giertycha). Ale z kolei Samoobrona woli LPR. Klincz, ale pozorny, do rozwiązania. W tej kadencji już wiele razy doświadczaliśmy rzeczy na pozór niemożliwych.


    Propozycja PiS

    Mieszana (proporcjonalno-większościowa)

    Wprowadzenie 230 jednomandatowych okręgów i 16 okręgów wojewódzkich. Każdy wyborca miałby dwa głosy. Jeden oddawałby na kandydata w okręgu jednomandatowym, a drugi - na listę wojewódzką. Rozdział mandatów między listami wojewódzkimi byłby proporcjonalny


    Propozycja PO

    Większościowa z jednomandatowymi okręgami. Wprowadzenie 460 okręgów jednomandatowych. Z każdego okręgu dostawałaby się tylko jedna osoba - ta, która uzyskała największą liczbę głosów.


    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.