Wybierz region

Wybierz miasto

    Najczęstsze przestępstwo popełniane w Mysłowicach - to kradzież węgla na torach

    Autor: Ryszard Parka

    2006-02-24, Aktualizacja: 2006-02-23 15:25 źródło: Dziennik Zachodni

    Scenariusz jest zawsze ten sam. Do pociągu przystającego przed stanowiskiem rozrządowym podbiega grupa młodych ludzi. Szybko forsują zabezpieczenia wagonów i na tory sypie się węgiel.

    Scenariusz jest zawsze ten sam. Do pociągu przystającego przed stanowiskiem rozrządowym podbiega grupa młodych ludzi. Szybko forsują zabezpieczenia wagonów i na tory sypie się węgiel. Miejsca do usypów mnóstwo - teren kolejowy między

    ul. Katowicką a Towarową Jest niemal równy powierzchni Starego Miasta.

    Jednym z najlepiej "przygotowanych" miejsc do kradzieży jest odcinek torów kolejowych przy wylocie przejścia podziemnego na rogu Katowickiej i Chopina. Jest to jednocześnie jeden ze skrótów z których korzystają mieszkańcy chcąc dostać się szybko z osiedla Chopina na Stare Miasto. - To jest jeden z powodów kradzieży kolejowych - uważa kom. Marcin Koper z KMP Mysłowice. Tereny kolejowe nie są zbyt dobrze zabezpieczone.

    Na terenie Mysłowic jest około 100 km szlaków kolejowych. Ani Straży Ochrony Kolei, ani Policji nie uda się nigdy skutecznie zabezpieczyć tego terenu. A jednak liczba kradzieży zmalała. - Zaczęliśmy współpracować z Policją, która wprowadziła do akcji specjalnie powołany zespół do walki z przestępstwami kolejowymi. Problem w tym, że funkcjonariusze SOK mogą działać tylko na terenie podległym PKP. Poza nim nie mają żadnej władzy - tłumaczy Krzysztof Król z katowickiego oddziału SOK.

    Jego zdaniem sytuacja poprawiła się znacznie. W ciągu trzech lat liczba kradzieży zmalała. Nie tak jednak, by można było spocząć na laurach. - Wtedy na torowisku chodziło się między zwałami węgla usypanego z pociągów. Teraz są pojedyncze czarne ścieżki - mówi.

    Zdaniem policji całkowita likwidacja procederu siłami SOK jest niemożliwa. Straż nie jest w stanie nawet zabezpieczyć prawidłowo wszystkich miejsc, gdzie do kradzieży dochodzi. ich siły są zbyt szczupłe. Żeby skutecznie zwalczać te przestępstwa, trzeba nie tylko ograniczać skutki, ale i zwalczać przyczyny. - A przyczyn jest kilka - mówi Marcin Koper. - Przede wszystkim bieda. Jej likwidacja wymaga większej pomocy socjalnej ze strony miasta. Wydawanie posiłków w zimie nie wystarczy. Drugą przyczyną jest duża liczba mieszkań opalanych węglem. Podłączanie domów do linii ciepłowniczych powinno ograniczyć popyt.

    Dopóki będzie popyt na tani węgiel, kradzieże będą się powtarzać. Tyle, że w piwnicach. To one są coraz częściej źródłem węglarskiego łupu. - Dlatego przestrzegam: wybierając zakup taniego węgla w workach, możemy narazić się na zakup tego samego opału, który wcześniej nam skradziono - radzi kom. Koper. - Trzeba też pamiętać, że kupując kradziony węgiel, nawet nie wiedząc, że jest on kradziony, sami popełniamy przestępstwo paserstwa.




    Anatomia przestępstwa
    Złodzieje węgla wykorzystują do pomocy nastolatków. Za kilkadziesiąt złotych wskakują oni na wagony jadącego pociągu i w odpowiednim miejscu otwierają drzwi. Nawet złapani przez sokistów są praktycznie bezkarni. Chroni ich wiek i tłumaczenie „chciałem się tylko przejechać”.

    Wysypany węgiel z torowiska zbierają „mrówki”. Ładują go do worków (cena za worek to kilkanaście złotych). Zatrzymana „mrówka” również umyka sprawiedliwości. Trudno ją bowiem skazać za zabranie z torowiska węgla o wartości 20-30 zł. Mają też tłumaczenie:„To już tu leżało”.

    Węgiel pakowany w worki ładuje się do oczekujących furgonetek i ciężarówek. Potem jest wywożony do węglarskiego magazynu, sprzedawany metodą domokrążną, lub odwożony do... zamawiającego.

    Walka z węglarzami
    Kolej próbuje różnych metod walki z kradzieżami węgla. Zapowiadano wprowadzenie specjalnych antywłamaniowych zamków w drzwiach węglarek. Skończyło się na blokowaniu ich stalowym drutem. Ale to daremna praktyka, poza tym przepisy europejskie nie zezwalają na takie praktyki w transporcie międzynarodowym.

    Ale nawet zabezpieczenia wagonów zdają się na niewiele. Złodzieje zatrzymują całe węglowe składy paląc na torach ogniska, ustawiając betonowe zapory, czy układając na torach ubranego manekina. Niektórzy sami kładą się na torach symulując próbę samobójstwa.

    Najczęściej jednak złodzieje wykorzystują fakt, że pociągi zwalniają dojeżdżając do stacji czy górek rozrządowych.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.