Wybierz region

Wybierz miasto

    Mieszkanka Radlina przeżyła piekło

    Autor: Jacek Bombor

    2006-03-20, Aktualizacja: 2006-03-20 08:21 źródło: Dziennik Zachodni

    Mieszkanka Radlina twierdzi, że wraz z dzieckiem przez wiele miesięcy była więziona, głodzona i maltretowana przez dwoje oszustów. W sobotę zatrzymała ich policja.

    Mieszkanka Radlina twierdzi, że wraz z dzieckiem przez wiele miesięcy była więziona, głodzona i maltretowana przez dwoje oszustów. W sobotę zatrzymała ich policja.
    Przez osiem miesięcy dwójka oszustów więziła 32-letnią Bernadettę D. z Radlina i jej 3-letnią córeczkę Dominikę. - Głodzili mnie, bili, mieszkałam z dzieckiem w chlewie - mówi maltretowana kobieta, która zgodziła się opowiedzieć dziennikarzom DZ o swojej gehennie.

    Zdaniem policji, zatrzymani wykorzystywali ją do uprawiania przestępczego procederu. W sobotę policja poinformowała o zatrzymaniu oszustów - Magdy Ł. z Gdańska i Zbigniewa C. z Bielska-Białej. - Muszą zapłacić za to, co mi zrobili - mówi kobieta.



    Bernadetta D. przepadła pod koniec w marca ub. roku. Nie układało jej się z mężem. Na swojej drodze spotkała wówczas ludzi, którzy obiecali jej pomóc.

    - Powiedzieli, że wezmą mnie na wakacje z dzieckiem nad morze. Odpocznę od wszystkiego, załatwią jakąś robotę - przypomina mieszkanka Radlina. Już wtedy - jak ustaliła policja - para oszustów wykorzystała łatwowierność kobiety. Podpisali na jej nazwisko kilka umów kredytowych.

    - Na jej nazwisko wypożyczyli opla vectrę i ruszyli w drogę - mówi jeden z policjantów.

    Szybko jej wakacje przerodziły się w prawdziwy koszmar, a znajomi nagle odsłonili swoją prawdziwą twarz.

    - Zabrali moje dokumenty, podpisywali jakiejś dokumenty. Przebywaliśmy w różnych miejscowościach, pamiętam Kanin, Jantar - wymienia.



    Jak ustalili policjanci, oszuści m.in. wynajmowali domy na nazwisko poszkodowanej, a później kradli ich wyposażenie. - Kazali mi sprzedawać meble na targowiskach. Zawsze mnie pilnowali - mówi Bernadetta.

    I tak przez kilka miesięcy. Często zmieniali miejsca pobytu. Mieszkała w piwnicach, przyczepach i chlewie. - Rzucali coś do jedzenia, dawałam wszystko córce. Czasem bili, wyzywali. Mnie i córce urządzali zimne prysznice. To był koszmar - opowiada.

    Mąż kobiety w lipcu ubiegłego roku powiadomił policję o zaginięciu żony i córeczki.

    - Jedna z przyjętych wersji zakładała, że wyjechała ona wraz z dzieckiem za granicę - wyjaśnia sierżant sztabowy Adam Jachimczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

    W listopadzie kobieta nagle wróciła z córką do Radlina. Znajdowała się w stanie skrajnego wyczerpania, słaniała się dosłownie na nogach. - Ważyłam 32 kilogramy. Przestałam im być potrzebna, zawieźli nas na stację kolejową w Szczecinku i wypuścili z samochodu - mówi.



    skóra i kości, to był wstrząsający widok. Lekarz mi powiedział, że nie przeżyłabym dwóch kolejnych dni. Dwa tygodnie jeździła na wózku inwalidzkim, bo nie mogła samodzielnie wstać - przypomina siostra Bernadetty. - Dominiczka była blada, nie chciała do mnie podejść...

    Po przyjeździe wycieńczona kobieta trafiła do szpitala, gdzie przez kilka tygodni odżywiano ją kroplówkami. Gdy doszła do siebie, złożyła wstrząsające zeznania na policji. Chce, aby sprawcy zapłacili za swoje czyny. Teraz mieszka razem z mężem i dzieckiem, otoczona rodziną. Stara się układać życie od nowa.

    Co do tej pory ustalili policjanci? - Kobieta wraz z córką były przetrzymywane w różnych miejscach na terenie północnej Polski. Była zmuszana do podpisywania różnych dokumentów, na podstawie których przestępcza para dokonywała licznych oszustw - potwierdza jej relację Adam Jachimczak.

    Policjanci z Radlina szybko ustalili tożsamość jej znajomych.

    - Okazało się, że są poszukiwani za liczne przestępstwa przez wiele sądów i prokuratur. Listy gończe, wizerunki i sposób działania sprawców opublikowano także w mediach, choćby w ostatnim wydaniu programu 997. To był strzał w dziesiątkę - mówi Jachimczak.

    W miniony piątek informację o przypuszczalnym miejscu pobytu poszukiwanych otrzymali policjanci z województwa zachodniopomorskiego. Przestępczą parę zatrzymali funkcjonariusze z Komisariatu Policji Chojna. Znaleziono przy nich karty płatnicze na wiele nazwisk oraz kilkanaście dokumentów tożsamości różnych osób, dzięki którym mogli prowadzić swój proceder.



    Zatrzymanym zarzuca się m.in. pozbawienie wolności radlinianki i jej córki, narażenie ich na utratę zdrowia, a nawet życia, znęcanie się, oszustwa i wiele innych, za co może im grozić nawet do 10 lat więzienia - wylicza Jachimczak.

    Oszuści w najbliższych dniach zostaną przewiezieni na Śląsk, gdzie będą przesłuchani w wodzisławskiej prokuraturze. Policjanci na razie nie chcą się jednoznacznie wypowiadać co do wiarygodności relacji Bernadetty D., choć potwierdzają, że było w niej wiele luk. I teraz trzeba sprawdzić, czy mogły wynikać ze wstrząsu psychicznego. Oparli się na opinii psychologa, który jej zeznania uznał za prawdziwe. •

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.