Wybierz region

Wybierz miasto

    Kandydaci na barykadzie

    Autor: Agata Pustułka

    2006-03-13, Aktualizacja: 2006-03-13 08:49 źródło: Dziennik Zachodni

    W kwietniu runie ostatni personalny bastion SLD na Śląsku - odwołany zostanie dyrektor oddziału NFZ Marek Piekarski. Wcześniej należy spodziewać się dymisji szefa centrali Funduszu Jerzego Millera.

    W kwietniu runie ostatni personalny bastion SLD na Śląsku - odwołany zostanie dyrektor oddziału NFZ Marek Piekarski. Wcześniej należy spodziewać się dymisji szefa centrali Funduszu Jerzego Millera. Jeszcze w marcu w NFZ planowane są mniej medialne, ale za to bardzo poważne zmiany na stanowiskach dyrektorów. To będzie początek karuzeli stanowisk.

    Na giełdzie nazwisk wśród osób, które miałyby zastąpić powołanego za czasów rządów SLD Jerzego Millera, tak komplementowanego za fachowość przez ministra Zbigniewa Religę, na czoło wysunęła się ostatnio kandydatura Andrzeja Jacyny, szefa mazowieckiego oddziału NFZ. O Jacynie mówi się jako o człowieku Lecha Kaczyńskiego. Związana z SLD Trybuna pisała nawet, że nosi pseudonim "Kaczy dół".


    W tym rankingu typowany na sukcesora Andrzej Sośnierz, obecnie poseł PiS, były dyrektor Śląskiej Kasy ma mniejsze szanse. Teraz musi sobie poradzić z apelacją prokuratury od wyroku Sądu Okręgowego w sprawie, w której Sośnierzowi zarzucono niegospodarność. Chodziło m.in. o oddanie powierzchni reklamowych kart chipowych firmie Computerland, która wygrała wielomilionowy przetarg na wyprodukowanie elektronicznych książeczek zdrowia. Pierwszy akt na sali sądowej skończył się dla Sośnierza pomyślnie, ale teraz czeka go druga odsłona, której wyniku nikt nie jest pewien.

    Zmiany na górze wywołają mechanizm domina i zmiany na dole. Dyrektor śląskiego oddziału kasy już od dawna siedzi na walizkach i czeka na sygnał z Warszawy. Choć jego rządy nie budziły większych kontrowersji - starał się nie rzucać w oczy - będzie musiał odejść.



    Kolejna ekipa obiecuje człowieka spoza układów, bezpartyjnego fachowca. Akurat co do tego zadziwiającą zgodność wykazują wszystkie ekipy, choć potem patrząc na nominacje widać jak bardzo plany są odległe od czynów.

    - Sama słyszałam co najmniej siedemnaście nazwisk. Większości samozwańczych dyrektorów wydaje się, że zarządzanie ponad 4-miliardowym budżetem można porównać z prowadzeniem szpitala. Przebudzenie może okazać się bardzo bolesne - ocenia Ewa Fica szefowa sekretariatu zdrowia NSZZ Solidarność i wiceprzewodnicząca Rady śląskiego oddziału NFZ. Karierę zbudowała na krytyce poczynań byłego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego. Teraz jej głos w sprawach ochrony zdrowia brzmi z dużą siłą i nic dziwnego, że i ona ma wielkie szanse, by liczyć się w ostatecznej rozgrywce.

    Ponoć swoje chce ugrać obecny wicedyrektor oddziału ds. medycznych Lech Wędrychowicz. Niedawny kandydat Samoobrony do parlamentu liczy co najmniej na zachowanie stanowiska ze względu na obowiązujący PiS pakt stabilizacyjny z Samoobroną i LPR. Czy jego ambicje nie sięgają zbyt wysoko okaże się niebawem.

    Wśród osób gotowych, chętnych i przygotowanych do objęcia funkcji - określenie trzeba samemu dobrać do nazwiska - wymienia się dyrektorów szpitali Grzegorza Szpyrkę i Włodzimierza Migacza, a nawet byłą szefową wojewódzkiego oddziału kasy mundurowych działaczkę "Solidarności" Iwonę Łobejko.

    - Nie możemy patrzeć w tej sprawie na partyjne legitymacje, ale na fachowość - przypomina Fica. - Poza tym musi to być człowiek, który potrafiłby walczyć o nasze interesy, a nie tylko poddawać się określonym decyzjom.

    Najważniejsze zdanie w sprawie nominacji mieć będzie nowy szef centrali NFZ. Może zdecydować się na tradycyjny konkurs, albo na konkurs ofert.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.