Wybierz region

Wybierz miasto

    Fuchy dla wybranych

    Autor: Grażyna Kuźnik

    2006-03-02, Aktualizacja: 2006-03-02 08:31 źródło: Dziennik Zachodni

    Grzegorz Osyra, prezydent Mysłowic, jest bardzo hojny dla swoich urzędników. Niektórym przydziela dodatkowe etaty w magistracie, nie rozliczając ich z czasu pracy.

    Grzegorz Osyra, prezydent Mysłowic, jest bardzo hojny dla swoich urzędników. Niektórym przydziela dodatkowe etaty w magistracie, nie rozliczając ich z czasu pracy. Stworzył nawet takie drugie stanowisko dla swojego pracownika, które nie przewidywał regulamin. Nie pożałował również pieniędzy na sowity dodatek funkcyjny dla osoby, której taki dochód się nie należał.



    Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach zakwestionowała gest prezydenta. Ustaliła, że jeśli bezpodstawnie wypłacone kwoty dodatku nie zostaną zwrócone, to będzie je musiał zapłacić sam Grzegorza Osyra. Prezydent jednak nie tylko nie zamierza zwracać tych pieniędzy, ale nadal je wypłaca pracownikowi.

    Mysłowicki Urząd Miejski zignorował wnioski RIO. Zgodził się tylko z tym, że naczelnik wydziału organizacyjnego nie powinien równocześnie pracować na pół etatu jako zastępca skarbnika, nie ruszając się ze swojego biurka. W strukturze organizacyjnej urzędu nie ma w ogóle takie funkcji.

    Jednak inny pracownik, koordynator na cały etat, już od trzech lat łączy tę funkcję z pracą na pół etatu jako miejski konserwator zabytków. Dostawał też nienależny wysoki dodatek funkcyjny, którego urząd nie zamierza zwracać.



    Chętnych do takiej roboty pewnie w urzędzie nie brakuje. Pobiera się dwie pensję, siedzi na dwóch stołkach, ale nikt nie liczy, ile godzin się przesiedziało. Taka fucha to marzenie.

    - Zaskoczyło nas, że przydzielono różnym osobom dodatkowe etaty, nie rozliczając ich z przepracowanych godzin. Nie musieli podpisywać listy obecności, dlatego nie można sprawdzić, czy rzeczywiście wywiązywali się ze swoich obowiązków. W ten sposób można pobierać drugą pensję za fikcyjną pracę. To niedopuszczalne - twierdzi Ewa Koszela, naczelnik wydziału kontroli katowickiej RIO.

    Pracujący na półtora etatu urzędnicy nie podpisywali oficjalnej listy obecności, tylko specjalną, bezpośrednio u prezydenta. Niestety, list z poprzednich lat już nie ma.

    - Nigdy nie spotkaliśmy się z taką praktyką, żeby listy obecności podpisywać bezpośrednio u prezydenta. Urząd To nie jest jego prywatną firmą - dziwi się Ewa Koszela.



    Prezydent nie może udowodnić, że koordynator i naczelnik wydziału organizacyjnego pracowali po 12 godzin dziennie. Sekretarz miasta wyjaśnia, że ci urzędnicy rozliczani byli zadaniowo. Ale jeśli w ramach godzin jednego etatu urzędnik może zmieścić jeszcze inną pracę, składającą się aż na pół etatu - to należy się zastanowić, czy nie marnotrawione są społeczne pieniądze.

    Sama funkcja koordynatora w mysłowickim urzędzie może zaskakiwać. Ma sporą władzę, pobiera wynagrodzenie za półtora etatu plus dodatek. To jakby zastępca prezydenta, a przecież ma już ich dwóch.

    - W Mysłowicach specjalny koordynator koordynuje koordynatorów- mówi Ewa Koszela. - Te zadania spoczywają już na dwóch wiceprezydentach i prezydencie. Zakwestionowaliśmy kierowniczy dodatek funkcyjny koordynatora, bo on nie kieruje wydziałami. Ma zwrócić dobrowolnie pieniądze, albo będziemy wnioskować o wyegezekwowanie ich od prezydenta. Chodzi o 27 278 19 zł.



    Koordynator nie odda dodatku, bo również pełni kierowniczą funkcję. Nie zgadzamy się z RIO, dodatek będzie nadal wypłacany- zaznacza Izabela Golaszczyk -Sobczyk, sekretarz miasta. - Koordynator kieruje wydziałami budownictwa, urbanistyki i architektury, wydziału gospodarki gruntami, wydziałem geodezji i katastru.

    Ale takiego stanowiska nie ma w żadnym innym urzędzie. To pomysł Mysłowic.

    Zakres czynności koordynatora nie przewiduje kierowania, lecz tylko: "rozwiązywanie problemów funkcjonowania miasta", "kontrolę i koordynowanie podporządkowanymi wydziałami", "wydawanie decyzji na mocy szczegółowych upoważnień prezydenta", "udzielanie odpowiedzi na wnioski i interpelacje", "uczestniczenie w pracach i posiedzeniach rady miasta", "składanie sprawozdań prezydentowi". Z tego zakresu kompetencji wynika, że dodatek trzeba będzie zwrócić. Kto go zapłaci?

    Grzegorz Osyra już wcześniej miał kłopoty ze swoją hojnością wobec urzędników. W ubiegłym roku wydał pół miliona złotych z miejskiej kasy na ich premie. Ścisłe kierownictwo dostało najwięcej. W mieście obliczono, że na takie premie, jakie dostali wiceprezydenci, przeciętny mieszkaniec musiałby pracować cały rok.







    To nie wypada

    Izabela Golaszczyk-Sobczyk, sekretarz miasta



    Stwierdziliśmy, że to nie wypada, żeby osoby na stanowiskach kierowniczych podpisywały zwykłe listy jak ich podwładni, dlatego nasza lista była u prezydenta. Nie musiał jej przechowywać. Podpisywanie łączyło się także z małą odprawą.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.