Wybierz region

Wybierz miasto

    Czy nasze gminy dotknie polityczny przewrót pałacowy?

    Autor: Witold Pustułka

    2006-03-10, Aktualizacja: 2006-03-10 09:58 źródło: Dziennik Zachodni

    Najbliższe wybory samorządowe dla wielu polityków województwa śląskiego mogą okazać się wielkim rozczarowaniem. Dwie dominujące partie na polskiej scenie politycznej - Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość z ...

    Najbliższe wybory samorządowe dla wielu polityków województwa śląskiego mogą okazać się wielkim rozczarowaniem. Dwie dominujące partie na polskiej scenie politycznej - Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość z nadchodzących wyborów municypalnych chcą bowiem uczynić poligon doświadczalny dla spodziewanych wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

    Już przed dwoma tygodniami na Śląsk i do Zagłębia przyjechał lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który zapowiedział, że w naszym regionie jego partii szczególnie zależeć będzie na spektakularnych sukcesach. - Na pewno będziemy chcieli objąć władzę w Sejmiku jak i największych miastach - powiedział nam Kaczyński.

    Takie same plany ma jednak także Platforma Obywatelska, partia ciesząca się w sercu aglomeracji największym poparciem. Lider PO Donald Tusk także zapowiada, że w naszym regionie nie zamierza odpuścić ani konserwatywnej prawicy, ani lewicy. Dlatego wyniki bezpośrednich wyborów prezydentów, burmistrzów i wójtów mogą być u nas totalnym zaskoczeniem.



    Prawo i Sprawiedliwość, partia która z wyjątkowym pietyzmem dba o swój wizerunek medialny, jak na razie odnosi w Polsce same sukcesy. Jeśli rządowi Kazimierza Marcinkiewicza uda się utrzymać tę tendencję do początku jesieni, czyli do czasu, kiedy planowane są wybory samorządowe, jej kandydaci mogą odnieść zaskakujące sukcesy. Zakładając utrzymanie obecnej, dobrej koniunktury rządu i wizyt na Śląsku w finale kampanii liderów tej partii, może dojść do ogromnych niespodzianek. Tak samo, jak w niedawnych wyborach do Senatu RP. Przecież w swoich okręgach tacy politycy, jak Jadwiga Rudnicka, Czesław Ryszka czy Czesław Żelichowski byli co najmniej mało znani, ale dzięki przyklejonemu do pleców szyldowi Prawa i Sprawiedliwości, bez kłopotu dostali się do parlamentu.

    To samo dotyczy Platformy Obywatelskiej. Politycy tej partii - zwłaszcza na Śląsku - chcą odbić od dna i uzyskać jak najwięcej "szabelek", czyli nowych prezydentów miast pochodzących z własnej rekomendacji. Już teraz wiadomo, że w tzw. miastach strategicznych kampanię wyborczą swoich faworytów wspierać będą Donald Tusk, Jan Rokita czy Bronisław Komorowski.

    Prezydenci naszych miast coraz bardziej zdają sobie sprawę z faktu, że przy utrzymaniu obecnej koniunktury najbliższe wybory będą miały charakter czysto polityczny, dlatego coraz częściej badają grunt pod poparcie największych środowisk. Prezydentowi Częstochowy Tadeuszowi Wronie pewnikiem bliżej do PiS niż do PO, tak samo zresztą jak Adamowi Fudalemu z Rybnika. W Gliwicach Zygmuntowi Frankiewiczowi, w Tychach Andrzejowi Dziubie czy w Jastrzębiu Marianowi Janeckiemu zdecydowanie bliżej jest natomiast do Platformy Obywatelskiej.

    W najgorszej sytuacji są prezydenci miast wywodzący się z SLD. W całym województwie jest ich praktycznie czterech - Krzysztof Wójcik w Bytomiu, Grzegorz Osyra w w Mysłowicach, Jerzy Gołubowicz w Zabrzu i Kazimierz Górski w Sosnowcu. Trzej pierwsi mają tylko teoretyczne szanse na reelekcję, bo spotykają się z powszechną krytyką mieszkańców. Szanse na ponowny sukces ma praktycznie tylko Górski, który odnosi spektakularne sukcesy, ale pod warunkiem, że i tym razem w wyborach zadziała mit "Czerwonego Zagłębia".

    A swoją drogą ciekawe; czy im tym razem prezydenci bojący się jak diabeł święconej wody łatek partyjnych - na przykład Piotr Uszok i Marek Kopel do końca zachowają się, jak pokerzyści i wystartują do najważniejszych stanowisk w swoich miastach jako "single"?





    Pierwsze notowanie plebiscytu DZ





    Odwróć tabelę, Osyra na czele

    Nasz plebiscyt na najlepszych i... najgorszych prezydentów, burmistrzów i wójtów województwa śląskiego powoli się rozkręca. Do naszej redakcji nadeszły już pierwsze kupony. Na razie wśród najlepszych prowadzi prezydent Gliwic - Zygmunt Frankiewicz, a najgorszym przewodzi Grzegorz Osyra z Mysłowic.

    Prowadzenie Frankiewicza nie może być żadnym zaskoczeniem. To jeden z najbardziej doświadczonych samorządowców w naszym regionie, który uczynił z Gliwic jedno z najprężniej rozwijających się miast w naszym regionie. Inwestycji zagranicznych, jakie udało mu się ulokować w mieście mogą pozazdrościć Frankiewiczowi prezydenci dużo większych miast.

    Zaskoczeniem nie może być także prowadzenie wśród najgorszych prezydentów Grzegorza Osyry. To człowiek wokół którego co jakiś czas pojawiają się niejasności oraz kontrowersje.

    Pierwsza lista rankingowa

    Najlepsi prezydenci:

    1. Zygmunt Frankiewicz - Gliwice

    2. Kazimierz Górski - Sosnowiec

    3. Tadeusz Wrona - Częstochowa

    4. Radosław Baran - Będzin

    5. Piotr Uszok - Katowice

    Najgorsi prezydenci:

    1. Grzegorz Osyra - Mysłowice

    2. Jerzy Talkowski - Dąbrowa Górnicza

    3. Andrzej Stania - Ruda Śląska

    4. Jacek Krywult - Bielsko-Biała

    5. Paweł Silbert - Jaworzno

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.