Wybierz region

Wybierz miasto

    Czas Balcerowicza się kończy?

    Autor: Rozmawiał: Witold Pustułka

    2006-03-17, Aktualizacja: 2006-03-17 06:47 źródło: Dziennik Zachodni

    Rozmowa z prof. Markiem Szczepańskim, socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego Dziennik Zachodni: Co takiego tkwi w Leszku Balcerowiczu, że od lat wywołuje skrajne emocje społeczne i polityczne? Marek Szczepański: W ...

    Rozmowa z prof. Markiem Szczepańskim, socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego

    Dziennik Zachodni: Co takiego tkwi w Leszku Balcerowiczu, że od lat wywołuje skrajne emocje społeczne i polityczne?

    Marek Szczepański: W kreśleniu jego osobowości, wizerunku - trzeba uwzględnić dwa elementy - wizerunkowy i programowy. Obydwa mogą budzić pewne wątpliwości.

    DZ: Dlaczego?

    MS: Zacznijmy od wizerunku. Na pewno trzeba Balcerowicza pochwalić za konsekwencję, upór i odwagę, z którymi przyjmuje na siebie wszystkie razy związane z wprowadzonymi przez niego reformami. Zachowuje się w takich przypadkach jak prawdziwy mężczyzna i broni swoich dokonań. Jest też jednak druga strona jego wizerunku - pewna kostyczność, oschłość, a także skłonność do używania w wystąpieniach publicznych terminów, które niewielu rozumie. To nie wzbudza powszechnej sympatii. Z drugiej strony trudno jednak wymagać, aby o skomplikowanych procesach ekonomicznych opowiadać na przykład ze swadą komentatora meczu piłkarskiego. Jest on pod tym względem zupełnym przeciwieństwem premiera Marcinkiewicza, który komunikując się krótkimi, jasnymi zdaniami, zdecydowanie skuteczniej potrafi porozumieć się ze społeczeństwem.

    DZ: A co z programowym, merytorycznym wizerunkiem twórcy polskich reform rynkowych?

    MS: Trzeba zacząć od tego, że profesor Balcerowicz ma już trwałe miejsce w polskiej historii - za 50 lat nazwiska kolejnych premierów i ministrów wszystkim umkną z pamięci, a jego postać będzie w podręcznikach. Proszę jednak pamiętać, że przyjęty przez niego model reform był czystym, konsekwentnym przeniesieniem sprawdzonych wzorców zachodnioeuropejskich. Dla mnie to za mało. Oprócz czerpania z oczywistych standardów makroekonomii, można było szukać także własnych, oryginalnych wzorców - co z powodzeniem robiło i robi wiele krajów postkomunistycznych - na przykład Czechy czy Estonia. Wolałbym więc, aby Balcerowicz był mniej kostycznym ekonomistą, a bardziej socjoekonomistą, to znaczy, aby na rynku bardziej dostrzegał człowieka, a nie tylko słupki i wykresy.

    DZ: Czy PiS i Samoobrona zyskają na wojnie z Balcerowiczem?

    MS: Chyba tak. Jak wynika z badań, zwolennikami prezesa NBP są mieszkańcy wielkich miast, ludzie dobrze wykształceni oraz młodzi - czyli generalnie beneficjenci jego reform. Reszta zdecydowanie kontestuje jego dokonania. A ta reszta - to w dużej części właśnie wyborcy PiS i Samoobrony.

    DZ: Jak skończy się ta potyczka?

    MS: Niczego nie wartościując i nie oceniając tego procesu, uważam że jesteśmy najprawdopodobniej świadkami początku końca profesora Leszka Balcerowicza.




    Nasza sonda:

    Czy Balcerowicz musi odejść?






    Opinie:

    Czesław Żelichowski, senator PiS
    W całym tym zamieszaniu wokół Balerowicza, z naszego punktu widzenia, nie ma żadnego podtekstu personalnego, ale jest wyraźny kontekst merytoryczny. Przecież nam nie chodzi o samego Leszka Balcerowicza, ale o powołanie komisji, która wyjaśni kulisy prywatyzacji polskich banków. Nie rozumiem, czemu elity polityczne tak boją się powołania tej komisji. Przecież jeśli z tymi prywatyzacjami wszystko było w porządku, to doprawdy nie ma się czego obawiać. W III RP mieliśmy jak na razie trzy komisje śledcze, a działalność każdej z nich ujawniła nieprawidłowości w życiu publicznym. Chyba w naszym wspólnym interesie powinno leżeć, aby dążyć do jak największej przejrzystości życia publicznego.

    Bogusław Ziętek, lider Polskiej Partii Pracy
    Nigdy nie byłem admiratorem Leszka Balcerowicza, ale sposób polowania na niego może budzić obrzydzenie. Polskie elity polityczne, w 16 lat po upadku realnego socjalizmu nagle obudziły się z letargu i spostrzegły, że rodzimy system bankowy jest w rękach kapitału zagranicznego. Pytam więc; gdzie te elity były wcześniej? Czy aby dzisiejsi posłowie PiS, którzy wcześniej byli w Akcji Wyborczej Solidarność zapomnieli, jak głosowali w sprawie prywatyzacji BPH i PKO SA? Balcerowicz dzisiaj mówi, że w 1990 r. były przed nami dwie drogi: białoruska i prozachodnia. A tymczasem inne kraje postkomunistyczne wybrały własne drogi i dzisiaj mają poziom rozwoju gospodarczego i bezrobocia taki, jakiego możemy tylko pozazdrościć.

    Krzysztof Janik, były szef Klubu Parlamentarnego SLD
    Nie podziwiam Leszka Balcerowicza, ale za kilkadziesiąt lat premierzy i ministrowie III RP odejdą w niepamięć, a obecny szef NBP już przeszedł do historii. Oglądałem debatę na temat jego odwołania - takiego popisu chamstwa i prymitywizmu w naszym parlamencie nie pamiętam. Myślałem, że po Lepperze nikt już nie będzie w stanie nas zaskoczyć, ale jak się okazuje mam za małą wyobraźnię. Efektem tych zabaw z ekonomią i rynkiem finansowym będzie w najbliższym czasie wzrost inflacji. Dopiero wówczas naród, który teraz kocha braci Kaczyńskich zorientuje się, że poprzez ich nierozsądne rządy inflacja w Polsce wzrosła, a tym samym nasze portfele będą coraz chudsze.


    Znalazł się pretekst

    Nazwisko Leszka Balcerowicza, byłego posła Unii Wolności ze Śląska, od kilku dni nie schodzi z czołówek gazet. W ubiegłym tygodniu przewodniczył obradom Komisji Nadzoru Bankowego, która miała zdecydować czy włoski bank UniCredito może przejąć kontrolę nad krakowskim Bankiem Przemysłowo-Handlowym, aby go połączyć z Bankiem Pekao. Na wniosek strony włoskiej wykluczył on ze spotkania wiceministra finansów - Cezarego Mecha.

    Zaraz potem rozpętała się ogromna burza polityczna. Rząd jest bowiem przeciwny połączeniu obydwu banków twierdząc, że nie musi zgodzić się na taką fuzję. Na ten temat najczęściej wypowiadał się minister Mech, co irytowało Włochów. Ponadto Balcerowicz nie dopuścił do rozmów w charakterze strony w tej samej sprawie przedstawicieli Ministerstwa Skarbu.

    PiS i LPR uważają, że szef NBP złamał prawo. Zapowiedziano powołanie specjalnej sejmowej komisji śledczej, która ma sprawdzić cały proces prywatyzacji działających w Polsce banków, które w 80 procentach są w obcych rękach. Balcerowicza broni jednak środowisko bankowe, międzynarodowe instytucje finansowe oraz Unia Europejska.

    Jak i kiedy zakończy się ten spór?




    Leszek Balcerowicz

    Urodził się 19 stycznia 1947 r. w Lipnie. Ekonomista, przedstawiciel szkoły ekonomicznej zwanej monetaryzmem. Był wicepremierem i ministrem finansów RP w rządach: Tadeusza Mazowieckiego (12 IX 1989 - 12 I 1991), Jana Krzysztofa Bieleckiego (12 I 1991 - 23 XII 1991) oraz Jerzego Buzka (31 X 1997 - 8 VI 2000). Od kwietnia 1995 do grudnia 2000 r. pełnił funkcję przewodniczącego Unii Wolności. W wyborach parlamentarnych we wrześniu 1997 uzyskał najlepszy wynik w okręgu katowickim, zdobywając ponad 91.000 głosów. 22 grudnia 2000 r. Sejm RP powołał Balcerowicza na stanowisko Prezesa Narodowego Banku Polskiego.

    Jest żonaty (żona Ewa) i ma trójkę dzieci (Maciej 1972, Wojciech 1980, Anna 1984).

    W młodości dał się poznać jako obiecujący lekkoatleta - średniodystansowiec. W 1970 roku otrzymał z wyróżnieniem dyplom magisterski w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. W 1975 roku obronił pracę doktorską w SGPiS i został na tej uczelni jako adiunkt. W 1992 roku został profesorem i kierował katedrą Międzynarodowych Studiów Porównawczych.

    Był członkiem PZPR od 1969 do momentu wprowadzenia stanu wojennego. Pod koniec lat 70. był członkiem zespołu doradców-ekonomistów przy premierze PRL. Zespół ten opracował słynny raport o stanie państwa, który przewidywał krach polityki ekonomicznej Edwarda Gierka. Po powstaniu NSZZ Solidarność był członkiem rady ekspertów ekonomicznych tego związku. Po wprowadzeniu stanu wojennego wystąpił z PZPR, jako osoba związana z kierownictwem Solidarności został na krótko internowany, jednak po kilku miesiącach wypuszczony.

    Jako minister finansów był praktycznie główną osobą odpowiedzialną za przeprowadzenie transformacji Polski z gospodarki planowo-socjalistycznej do gospodarki wolnorynkowej, znanej jako "plan Balcerowicza". W przeciągu półtora roku zdołał zdławić hiperinflację z poziomu 685,8 (1990) do 60 proc. rocznie, urealnić kurs walutowy złotówki, wprowadzić jej wewnętrzną wymienialność, przeprowadzić reformę bankowości, uspokoić i zrównoważyć detaliczny rynek wewnętrzny, rozpocząć reformy podatkowe i ubezpieczeniowe, które były kontynuowane przez jego następców. (ba)


    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.