Wybierz region

Wybierz miasto

    Bolek i Lolek wracają na taśmę

    Autor: Mirosław Łukaszuk

    2006-02-24, Aktualizacja: 2006-02-24 09:25 źródło: Dziennik Zachodni

    Postaci będą te same, ale w nowej scenerii. Na pewno Bolek i Lolek nie będą tak płascy, jak w serialu sprzed 30 lat. Syn twórcy przygód urwisów z Bielska chce nakręcić o nich nowy film.

    Postaci będą te same, ale w nowej scenerii. Na pewno Bolek i Lolek nie będą tak płascy, jak w serialu sprzed 30 lat. Syn twórcy przygód urwisów z Bielska chce nakręcić o nich nowy film.


    Roman Nehrebecki przyniósł z domu opasłą teczkę z rysunkami ojca. Władysław Nehrebecki w latach 60. był szefem Studia Filmów Rysunkowych. Przede wszystkim jednak znany jest jako twórca przygód Bolka i Lolka. Jeden z rysunków z jego teczki przedstawia chłopców w kowbojskich kapeluszach i z rewolwerami za pasem, siedzących na koniu. - Staranna, subtelna kreska, nie do podrobienia - zachwyca się koniem Marian Cholerek, plastyk.

    Cholerek jest uczniem Władysława Nehrebeckiego, był jego współpracownikiem m.in. przy realizacji "Wielkiej Podróży Bolka i Lolka". Potem samodzielnie kręcił filmy animowane, wśród nich kilka odcinków Reksia. Teraz w pokoju Cholerka, na 12. piętrze bloku w śródmieściu Bielska, powstają pierwsze szkice do mającego powstać pełnometrażowego filmu o przygodach dwóch urwisów. Byłby to pierwszy film o Bolku i Lolku od 1983 r.

    Miliard widzów


    Bolka i Lolka zna każdy. Co 3-4 lata telewizja wznawia serial, wyrastają więc nowe pokolenia sympatyków tego serialu. Ci chłopcy są ciągle najlepiej rozpoznawalnymi postaciami polskiej kultury masowej, przed Hansem Klossem, czterema pancernymi i Szarikiem.

    Ale nie tylko w Polsce. Nehrebecki oszacował, że od 1963 r., kiedy pojawił się pierwszy film z chłopcami, "Kusza", do dzisiaj 150 odcinków i dwa pełnometrażowe filmy obejrzało ok. miliarda osób. Oglądały go dzieci nawet w Iranie Chomeiniego po islamskiej rewolucji, gdy filmy europejskie i amerykańskie były obłożone klątwą.

    Niesłabnące zainteresowanie filmem z Bielska spadkobiercy autorów odczuwają także na własnej kieszeni. Co roku do wszystkich spadkobierców spływa jakieś 150-200 tys. zł z tantiem. - To chyba najlepsza dowód, że nowe filmy mają szansę odnieść sukces. Trzeba je tylko nakręcić - uważa Roman Nehrebecki.

    Już można kręcić

    Syn twórcy urwisów z Bielska przypomina dowcip z początku lat 90. Dlaczego nie kręcą nowych odcinków? Bo Lolek nie chce grać z Bolkiem. Taki pseudonim nosił ubecki agent, zarzucano, że pod nim kryje się prezydent Lech Wałęsa. Tak naprawdę nie można było kręcić nowych odcinków z powodu sporu o prawa autorskie do postaci, ciągnącego się od lat 70. Alfred Ledwig, jeden z rysowników chłopców, domagał się uznania praw do Bolka i Lolka. Spór i procesy na długie lata zablokowały możliwości wykorzystania postaci.

    Półtora roku temu wydawało się, że sprawa została ostatecznie załatwiona. Uprawomocnił się bowiem wyrok stwierdzający, że Władysław Nehrebecki, Alfred Ledwig i Leszek Lorek mają równo po jedną trzecią praw do postaci plastycznej Bolka i Lolka. Te prawa się dziedziczy, syn Lorka, Andrzej, stanął po stronie Nehrebeckich, łącznie więc dysponują większością praw. Nareszcie więc można nimi komercyjnie dysponować, m.in. nakręcić nowe filmy. - Ten wyrok przełamał wieloletnią niemoc wokół Bolka i Lolka - uważa Roman Nehrebecki.

    Ale do dysponowania prawami w imieniu właścicieli potrzebny jest pełnomocnik. Aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości prawnych Nehrebeccy zwrócili się do sądu o wyznaczenie takiego pełnomocnika. Niedawno sąd pierwszej instancji na to stanowisko wyznaczył bielską kancelarię.

    - Na pewno to postanowienie zostanie zaskarżone przez Ledwiga. Ale to i tak duży krok naprzód, bo po postanowieniu drugiej instancji nie będzie miał gdzie się odwoływać - mówi Nehrebecki.

    Będzie trójwymiar


    Twórcy nowych odcinków Bolka i Lolka chcą oprzeć się na dotychczasowych założeniach filmu. Postacie są znane, najpełniej plastycznie zostały wyrażone w okresie "Wielkiej Podróży" i "Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie". To właśnie z tamtych filmów Roman Nehrebecki przyniósł szkice ojca. Cholerek przenosi je do komputera, dorysowuje, wymazuje.

    Bolka i Lolka trzeba dopasować do współczesnych zwyczajów. No bo jaki chłopak dzisiaj nosi szelki przy spodniach, tak jak Lolek?

    - Ja takie nosiłem - przyznaje się Roman Nehrebecki. Wyciąga zdjęcie z dzieciństwa, gdzie stoi obok starszego brata. Dzisiaj jest od niego wyższy, ale wtedy był mały i okrąglutki, a brat szczupły i dużo wyższy. Rzeczywiście Bolek i Lolek.

    Na pewno w stosunku do pierwowzoru trzeba wprowadzić więcej elementów przestrzennych, może nawet takie 3D, jak w Shreku. Pracują razem nad podkładami i dekoracjami. Scenariusz też jest w fazie dopracowywania. Nehrebecki i Cholerek chcą powrócić do wspólnego pomysłu sprzed paru lat, gdy nie było widoków na wykorzystanie Bolka i Lolka. Stworzyli wtedy postaci Olka i Tolka, kuzynów sławnych bielszczan. Ich przygody miały rozgrywać się w nieskażonej przyrodzie, którą obaj chłopcy bronią przed ludzką dewastacją.

    Minuta za 15 tys. zł

    Oprócz filmu pełnometrażowego Nehrebecki myśli o serialu i pisze biznesplan. - Nie szukamy sponsorów, tylko inwestorów. Trzeba do tego podejść komercyjnie - wyjaśnia. Dodaje, że jak trzeba będzie, to zaciągną bankowy kredyt.

    A pieniędzy trzeba niemało. Minuta animowanego filmu to koszt ok. 15 tys. zł. Łatwo policzyć, że długometrażowy film kosztował będzie ok. 1,5 mln zł, 12-minutowy odcinek serialu - 200-300 tys. zł. - Ale teraz za wyprodukowanie spotu reklamowego trzeba dać pół miliona - mówi Nehrebecki.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.